piątek, 27 stycznia 2017

Bitwa o Honor : Smok vs Diabeł

Po jakże wyczerpującej bitwie Diabeł vs Smok, która była sędziowana przez jakże nieomylną Gryfonkę, niejaką Hermiona Granger, ogłoszono wyniki.
- Niniejszym, przez nadaną mi , przeze mnie władzę, ogłaszam i informuję, że lepszym, w sprawnym rzucaniu zaklęć i ich unikaniu, jest… - Hermiona otworzyła kopertę –  jesteście obaj!
- Moim zdaniem powinniśmy to opić. Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko - stwierdziła Pansy
- Kto jest za niech się zgłosi, kto jest przeciw, także prosimy o podniesienie ręki, kto się wstrzymuje? Uwaga liczę głosy! - Zadecydowała Ginny
Po opiciu wielkiej i niepowtarzalnej bitwy, wszyscy się zastanawiali co mogą robić. Gra w butelkę już się znudziła. Ginny z nudów zaczęła nucić sobie piosenkę, którą słyszała kilka dni temu w mugolskim radiu, które trzyma Hermiona.
- Ginny czy to „Set on the fire” ?- zapytała Miona.
- Tak, ostatnio słyszałam to w radiu.
- Hm… A może pogramy w „Czółko”? - zaproponowała  panna Granger
- O tak, tak, tak. Jestem jak najbardziej za! - krzyknęła rozentuzjowana Ginerwa.
- A na czym to polega? - spytała Pansy.
- To banalna gra, piszemy na karteczkach hasła i losujemy, każdy przykleja sobie do czoła wylosowaną karteczkę . Zadaje pytania, aż zgadnie - wytłumaczyła Miona
- O fajnie brzmi fantastycznie. Zagrajmy w to!
-  Ja będę pierwsza to to ogarniecie- zaproponowała prefekt naczelna. Herm nałożyła specjalną gumkę na czoło i wylosowała jedno z haseł o nazwie „landrynka”
-Czy jestem człowiekiem?-zapytała Hermiona
-Nie-odkrzyknęli chórem
-Czy jestem czymś do jedzenia?
-Tak
-Czy jestem czymś słodkim?
-Tak
-Czy jestem cukierkami?
-Tak. Ale konkretnymi -  odpowiedział Draco
-Landrynki?
-TAK!
-Dobra, teraz ja – powiedziała Pansy szybko podnosząc się z miejsca
Dziewczyna zanurzyła rękę w misce z karteczkami i wylosowała jedną. Na papierze napisane było „miotła”.
-Czy jestem człowiekiem?
-Nie
-Czy jestem jedzeniem?
-Nie
-Czy jestem magiczna?
-Tak
-Czy jestem różdżką?
-Nie
-Czy jestem bronią?
-Nie
-Czy jestem miotłą
-Tak!
-To teraz ja!-krzyknęli jednocześnie Harry i Draco

Po półtorej godziny gry wszyscy okrzyknęli mistrzynią gry Mionę. Ale także znudziło m się to zajęcie.
- Co zamierzamy teraz robić ?- zapytała Ginny.
- Możemy trochę potańczyć  – zaproponowała Miona, na co wszyscy się zgodzili
- Hej Malfoy ma wyzwanie! - krzyknął pijany Blaise.
- Jakie Diable?
- Mogę się założyć, że nie wypijesz całej wanny wody.

- Ja tego nie zrobię?! JA?! Ja zrobię wszystko - Smok jakże wzburzony niewiarą przyjaciela w jego zdolności poszedł do łazienki. Jednak jego stan upicia alkoholowego dorównywał temu u Blaise'a. Draco zdołał tylko złapać kran, jednak nie złapał równowagi i upadł prosto do wanny. Niestety nie zdołał się już z niej podnieść. I tam pozostał, zasypiając w błogiej nieświadomości tego co może się zdarzyć o poranku i jak zemścić mogą się pozornie niewinne kobiety tego jakże szacownego grona nowych przyjaciół. Niedługo po zaśnięciu snem kamiennym Smoka, w objęcia Morfeusza odszedł Blaise i Harry. Dziewczyny jeszcze dzielnie się trzymały i rozpracowały butelkę Ognistej. Po pewnym, niedługim czasie i je zmorzył sen. Jedynym plusem tego było to, że zasnęły w łóżku, a nie w tak dziwnych miejscach jak panowie.


------------------------------------------------------------------------------------------------
Witamy!
Równo 3 miesiące od czasu udostępnienia ostatniego rozdziału, dodajemy kolejny!
Następne powinny pojawić się dużo szybciej 
Pozdrawiamy Kashura&Vati