- Stój Wiewiórko! - zawołał Blaise gdy byli już za drzwiami
- Co się stało Blaise?
- WOW! Po raz pierwszy powiedziałaś do mnie po imieniu!
- Do rzeczy Zabini.
- Musimy rzucić na siebie zaklęcie kameleona.
- No dobrze. Rzucaj te zaklęcia.- Ginny rozłożyła ręce (na Jezusa) i czekała, aż Blaise rzuci zaklęcie. Po chwili nie było ich widać, ale słychać to już tak. A odkryli to gdy Diabeł potknął się o skrawek dywanu i wyrżnął jak długi.
- Ale z ciebie fajtłapa Blaise - westchnęła rozbawiona Ginny.
- Salazarze! Ja nie jestem fajtłapą, to wy macie tutaj taki bałagan.
- Udawajmy, że ci wierze. A teraz poczekaj chwile.- Diabeł po chwili widział Ginny.
- Przecież mieliśmy być niewidoczni!
- I dalej jesteśmy, ale dla innych uczniów, dla siebie jesteśmy widoczni. A także nas wyciszyłam.
- Pomysłowo.
- Jestem tego świadoma.
Gdy dotarli do pokoju wspólnego stanęli w cieniu i obserwowali Rona, który rozmawiał z Lavender.
- Ta szmata mnie jeszcze popamięta. Jak mogła mnie ośmieszyć na oczach całego domu!- wściekał się Rudy.
- Ale spokojnie Mon-Ron ta jędza raz na zawsze zapamięta, że nie warto z Toba zadzierać.
- A żebyś wiedziała!
- No, ale najpierw musimy obmyśleć jakiś plan.
POCHYŁĄ CZCIONKĄ JEST PISANA ROZMOWA GINNY I BLAISE'A(POD ZAKLĘCIEM)
- Prędzej mu kaktus na głowie wyrośnie, niż wymyśli coś dobrego- zakpił Diabeł
- Jeszcze wczoraj oberwałbyś upiorgackiem, za ten tekst. Ale dziś muszę przyznać Ci rację. To Miona obmyślała każdy plan,
- Wiem! Może ją zaczarujemy!-krzyknęła uradradowana Levander.
- Już to widzę prędzej Miona przestanie chodzić do biblioteki niż ona rzuci jakieś dobre zaklęcie- prychnęła Gin
- No nie wiem Lav, to musi być jakieś dobre zaklęcie.- zastanowił się Ron
- O to się nie martw, ja znajdę coś dobrego.- zachichotała irytująco Lav
- Jeszcze musze przekonać Ginny, aby przestała się z nią zadawać.
- Twoje niedoczekanie Ronald!- warknęła Ginny, na co Diabeł uśmiechnął się mimowolnie
- Na to nie ma zaklęcia, chyba.- odparła zamyślona Lavender.
- Dobra koniec tego myślenia, bo wam jeszcze mózgi się przegrzeją i wyparują- zaśmiał się Diabeł i o dziwo Ginny mu zawtórowała
- Densaugeo
- RON!- krzyknęła przerażona panna Brown.
- Co?- chciał krzyknąć Ron ale spostrzegł, że jego zęby sięgają ziemi- Co mi się stało?!?-zdołał wydusić.
-Skąd mam wiedzieć?
-Furnuculus- poleciało kolejne zaklęcie, tylko teraz ofiarą okazała się Levander.
-Lav! Spójrz na siebie!
-Co się satało? Rozmazałam się?- spytała i spojrzała na lusterko.- Jak ja się teraz pokaże światu!- krzyknęła patrząc na swoją twarz pokrytą wielkimi, białymi pryszczami
-To było dobre Blaise- zaśmiewała się do łez Gin.
-Wiem, staram się, ale poczekaj na efekt końcowy
Po jakiejś chwili Ron miał wściekle różowe włosy na głowie, a te na klacie i na nogach nadal rosły i były zielone. Natomiast Lav wyglądała jakby przed chwilą trafił ją piorun. Ukryci pod zaklęciem Ginny i Blaise śmiali się do rozpuchu. Do tego Ruda trzymała się za brzuch i podpierał ją Diabeł.
-Poczekaj, teraz ja poczaruje- powiedziała Gin kiedy Blaise przygotowywał się do rzucenia kolejnych zaklęć.
-No dobrze Wiewiórko
Kolejna seria zaklęć poleciała w stronę zdezorientowanych Gryfonów. Po chwili Lavender miała tak duże stopy, że rozerwała sobie buty, krzywe kolana, za długie ręce i usta na pół twarzy. Zaś Ron śmierdział jakby z miesiąc nie wychodził z łajna, jego dłonie były nie symetryczne, a brwi, a konkretniej jedna, była duża i krzaczasta.
-Nieźle, ale nadajmy temu barw- zaproponował Diabeł.
Po chwili Gryfoni mienili się kolorami tęczy.
-Co tu się dzieje?!- usłyszeli głos Hermiony, a po chwili ona, Draco, Pansy i Harry wbiegli do Pokoju Wspólnego. Widząc dwójkę Gryffonów nie wytrzymali i zaczęli się śmiać. Ron i Lav uciekli, nawet nie zwracając uwagi, że w ich salonie stoi dwójka Ślizgonów. Po chwili ich oczom ukazali się Ginny i Blaise.
-No, Diable teraz pokazałeś jaki diabeł w tobie siedzi- pochwalił kumpla Draco.
-To nie do końca mój wyczyn, bez Wiewiórki nie byłoby efektu- zaśmiał się się Diabeł, trzymając Ginny w tali, aby ta nie upadła.
-Jak to?- zdziwiła się Pansy, która wspierała się na Harrym, ten zaś trzymała się barierki schodów.
-Rzuciła kilka przydatnych zaklęć.
-Szkoda, że nie widzieliście ich min na samym początku.- zaśmiała się Gin
-No szkoda- zawtórowała Hermiona
-Nic nie tracicie. Według innej zasady tej księgi, każdy wyczyn musi być udokumentowny, dlatego mam to- Zabini pokazał kamerę
-Musimy to obejrzeć!- krzyknął Draco.
Diabeł siknął głową po czym złapał Ryżą za rękę i wbiegł do dormitorium. Będąc tam jako pierwsi zajęli wszystkie poduszki.
-Ej, podzielcie się!- krzyknęła oburzona Pansy
-A co z tego będziemy mieli?-zapytał Diabeł
-Może to.-Hermiona pokazała butelkę ognistej
-Przekonałaś mnie.-Ginny rzuciła Mionie dwie poduszki, a w zamian dostała trunek
-Chodź więcej nam nie dadzą.- westchnęła zrezygnowana Miona i razem z Smokiem usadowili się
-A my?-Spytał oburzony Harry
-No dobra znajcie łaskę pana i władcy. Mam dziś dobry humor.-powiedział Zabini i rzucił w Pottera dwoma poduszkami
15 minut później i 10 powtórek filmiku
-To jest genialne! Zachowaj ten filmik dla potomstwa Diable.-Draco nie krył tego, że w jakimś stopniu jest dumny z kumpla
-A wiecie co jest najlepsze? Zaklęcia będą działały dwadzieścia cztery godziny i nikt ich nie da rady zdjąć- zaśmiała się Ginny.
-No nie! Wiewiórko czemu nic nie powiedziałaś?- zapytał, jak dumny tatuś, Zabini
-A czemu miałam mówić?
-Żebym mógł się tego zaklęcia nauczyć.
-I właśnie dla tego nic nie powiedziałam.
-Kobiet nie rozgryziesz, Przyjacielu- powiedział Smok z miną filozofa. Po chwili poczuł coś miękkiego na twarzy. Okazało się, że to panna Granger uderzyła go poduszką, a teraz ucieka.
-Ty… mała jędzo! Zemszczę się!-krzyknął Draco i po chwili dogonił Mionę
-I co teraz?
-Za słaby z ciebie strateg Malfoy.
-A skąd te wnioski?
-A stąd!- krzyknęła Miona, a Draco poczuł, że coś uderza go w głowe i brzuch jednocześnie. Po chwili leżał, a nad nim stały trzy dziewczyny z poduszkami.
-A może byście tak pomogli?- zapytał Draco patrząc na kumpli. Długo na odsiecz nie czekał, gdyż nie zdążył się nawet podnieść, a Wiewiórka wyrywała się Diabłowi, a Pan Harry’emu. Smok uderzył Mione delikatnie poduszką, ale wystarczył tylko ten jeden ruch, aby rozpętać piekło.
Po dwóch godzinach bitwy na poduszki i popijania Ognistej cały pokój i łazienka były w pierzu. Natomiast cała szóstka znajomych leżała na ziemi i śmiała się. Gdyby ktoś popatrzył na to z boku nie uwierzył by, że te osoby jeszcze kilka godzin temu były dla siebie wrogami. Wyglądali bardziej na starych przyjaciół.
Hermiona po jakimś czasie zorientowała się, że w pierzu leży jej różdżka. Postanowiła, że czas na zemstę. Wzięła butelkę z Ognistą od Harry’ego i napiła się. Niespostrzeżenie zmieniła Whisky na wodę z toalety i podała ją Smokowi. Draco niczego nie świadomy wziął pożądny łyk i za chwilę wypluł wszystko przed siebie.
-Co go jasnej cholery?
-Zamknij jadaczkę nie widzisz, że odpoczywam.- odparł Diabeł
-Albo ze mną jest coś nie tak, albo z Whisky.
-To z Tobą jest coś nie tak, ognista jest zawsze dobra.
-To weź sam spróbuj!- Diabeł poszedł za radą kumpla i wziął łyka, a po chwili wypluł wszystko na twarz Dracona.
-To mój przyjacielu…-Zaczął spokojnie Smok- oznacza WOJNĘ!
--------------------------------------------------------------------------
Tak długiej przerwy jeszcze tu nie było. Jednak wracamy z wielką mocą i przygotowanymi już rozdziałami.
Pozdrawiamy
Kashura i Vati
czwartek, 27 października 2016
czwartek, 23 czerwca 2016
Miniaturka #1 (Blinny)
„Nienawidzę być piątym kołem u wozu! A teraz co robię? Siedzę obok przytulonej do boku Malfoy’a Miony i oglądamy film. Jak ja nienawidzę takich sytuacji. Może gdyby nie to, że Harry i Ron nienawidzą Miony za to że związała się niby ze śmierciożercą to nie czułabym się tak niezręcznie. Golden Trio już nie istnieje tylko dlatego, że chłopaki mają wizję w której na świecie nie ma takich osób jak Malfoy czy Zabini. Śmiertelnie obrazili się na Hermionę, a przy okazji i na mnie za to, że stanęłam w jej obronie. Dobrze pamiętam tą kłótnie.
-Ginny przestań zadawać się z tą zdrajczynią!
-Nie mam najmniejszego zamiaru Ronaldzie! To jest moja przyjaciółka i nie obchodzi mnie to że związała się z Malfoyem. Dla mnie liczy się to, że jest szczęśliwa!
- Ale ona nas zdradziła nie po to walczyliśmy i pokonaliśmy Voldemorta , żeby teraz takie szumowiny jak Malfoy czy Zabinni wchodzili nam w drogę!- teraz i Harry włączył się do kłótni, tylko nikt zauważył, że do Pokoju Wspólnego Griffindoru weszła osobo o którą się kłócimy.
- Ginny przestań się z nimi kłócić to jest twój brat i przyjaciel i nie mam zamiaru stawać pomiędzy wami.
- Nie Hermiona ja się będę z nimi kłócić tak długo dopóki nie zrozumieją, że ja nie zrezygnuje z tej przyjaźni bo jesteś dla mnie jak siostra! Braci mam wielu ale siostrę tylko jedną.
-W takim razie masz o jednego brata mniej, skoro i tak masz ich dużo to co ci zależy mieć miej o jednego głupiego brata co?-zapytał zirytowany Ron
-Skoro tak uważasz to tak mam o jednego brat mniej a raczej teraz mam już tylko dwóch braci, bo tylko Fred i Georg uznają związek Miony!
Teraz Miona nie opuszcza mnie na krok jest mi za to wdzięczna i dlatego teraz siedzę w pokoju prefektów i oglądam ten gówniany film. Może tez czułabym się lepiej gdyby Draco (tak jesteśmy na tym etapie że na prośbę Miony zwracamy się do siebie po imieniu. Mam wrażenie że on zaczyna mnie lubić. O MERLINIE!!! A może my się w przyszłości zaprzyjaźnimy. To dopiero by było heca bo na razie to się tylko tolerujemy) nie zapraszał tu tego swojego kumpla Zabiniego. O o wilku mowa, a już zaczynało się robić przyjemnie”- myślała Ginny.
- Hejka ludzie!-przywitał się Blaise.
- Hej Diable! Siadaj stary. Co tam u ciebie słychać?
- A weź nic nie mów. Mam ochotę walnąć kogoś tam na górze za głupie pomysły i listy mojej matki.
- A co takiego pisze, że się tak wściekasz, przyjacielu?
-To Ci zacytuję” Blaise ja rozumiem, że jesteś młody, hormony buzują i te sprawy, ale mógłbyś wziąć przykład z Dracona i w końcu się ustatkować!!!!!” Potem jeszcze pisała, że jestem na tyle duży, że sam mam sobie znaleźć wybrankę!
- To w czym problem Brachu?
- W tym , że jak do skończenia szkoły nie pojawię się z kobietą życia to czarami zaciągnie mnie do kościoła na ślub z jakimś pustym plastikiem.
- I co z tym zrobisz?- zapytała Miona.
- Nic. Dopiero wrzesień. Mam to w dupie.
- Ale przecież ty masz dopiero 17 lat. Jak to możliwe że wymuszają na tobie małżeństwo?- zapytała Ginny
-No wiec jak nie znajdę do tego czasu dziewczyny to wyjadę z kraju. Zawsze chciałem zwiedzić Honolulu.
-Życiowy plan. A jak masz zamiar go wykonać – teraz rozmowa toczyła się miedzy Ryżą a Diabłem.
- Jeszcze tego nie wiem ale mam na to 10 miesięcy. Wiec nie masz o co się martwic Wiewiórko.
- A kto powiedział że ja się martwię?
- Ty zadając te pytania.
-Jesteś nie normalny. Miona poprzyj mnie. Eeee…… Miona?- Ginny się zdziwiła ponieważ jej przyjaciółki ani Malfoy’a nie było w pokoju- Gdzie oni są?
- Zapewne starają się o dziedzica Malfoyów.
-No to ja sobie pójdę.
-Poczekaj odprowadzę Cię!
-Nie ma takiej potrzeby Zabini. Nie zgubię się.
-Ale nie wiadomo na kogo trafisz po drodze.
-Bez przesady ten zamek nie jest, aż tak straszny.
-A kto wie co lub co kryje się w tych zakamarkach.
Po 5 minutach szli korytarzami Hogwartu, a śmiech Rudej było słychać daleko. Ginny nie spodziewała się, że Diabeł okaże się taki śmieszny.
-Teraz i ty bratasz się z wrogami!!-krzyknął czerwony ze złości Ron.
-Bez przesady Ron ja wracam do wieży, a Blaise mnie tylko odprowadza.- zarówno Ron jaki i Diabeł byli zaskoczeni. Blaise dlatego, że Ryża nazwała go pierwszy raz po imieniu. Zawsze był dla niej „Zabinim”. Zaś Ron wściekał się bo siostra stanęła po stronie Diabła.
-Teraz jesteście już po imieniu. Szybko dość. –wysyczał Ron.
- Ej Weasley szacunku trochę mówisz do kobiety, a do tego twojej siostry.- Zabini postanowił się wtrącić.
-Nie mów mi co mam robić ty zakichany śmierciożerco!-Ron był już tak czerwony że mógłby konkurować z pomidorem. Diabeł zaś zaciskał zęby i pięści. Był zmuszony wstąpić do szeregów Voldemorta i nie lubi jak ktoś mu to wytykał, bo nikt (poza Draco) nie znał prawdy jak tak naprawdę w kręgu wewnętrznym wyglądało wszystko.
-Ron zejdź mi z oczu! To że łączą nas więzy krwi nie oznacza że jesteś moim bratem! Nienawidzę Cię! Nienawidzę za to co zrobiłeś Mionie, za to że ona Ci to wybaczyła, a ty dalej to robiłeś! Nienawidzę Cię za to, że obraziłeś się na Herm za to, że znalazła szczęście! Bo ty nie potrafisz pojąć że ona zaczęła nowe życie! Nie potrafisz pojąć, że nie wszyscy chcą być pod twoją władzą!!!- Blaise widząc, że Ginny dopiero się rozkręca, a wokół nich zbiera się coraz więcej uczniów postanowił zainterweniować. Przerzucił sobie Ryżą przez ramię i zaczął się oddalać. Po chwili Ruda przestała się wyrywać i bić Blaisa. Teraz tylko wzdychała z frustracją. Diabeł po dłuższej chwili doszedł do celu podróży. Rozejrzał się czy nikogo nie ma i postawił Rudą na ziemi.
-Zabinni co my robimy na wieży Astronomicznej?-zapytała zdziwiona Ginny.
- O czyli już nie będziesz mówiła mi po imieniu? Szkoda… No dobrze. Jak mam problem to przychodzę tu i myślę.- po chwili dodał- jesteś jedyną osobą, której to powiedziałem.- Ginny uśmiechnęła się. Nie wiedziała dlaczego ale zrobiło jej się cieplej na sercu, że ona jest tą pierwszą(bez podtekstów Kashura!!!!).
-Czyli przychodzisz tu aby pomyśleć? No nieźle… Nie jest tu, aż tak źle.
-Ale to jeszcze nie tu.
-Ale przecież jesteśmy już najwyżej jak się da.
-No właściwie to nie.- Ginny przeglądała się co chce uczynić Diabeł. On natomiast podszedł do ściany, stuknął w nią trzy razy, a w niej pojawiły się schody.
-Choć. Nie masz się czego bać.-zachęcił ją Blaise, po czym złapał ją za rękę pociągnął na górę, a schody znów znikły za ścianą.- odkryłem to na 3 roku i to jest miejsce tylko moje. No i teraz twoje.
-Czemu mnie tu zabrałeś?
-Żebyś mogła sobie pomyśleć. Tylko proszę nie rozpowiadaj nikomu o tym miejscu, bo zaczną złazić się tu tłumy.
- Dobrze nikomu nie powiem.
- Dzięki. A teraz powiedz co takiego Ron zrobił Hermionie, że go tak nienawidzisz?
-Na początku zaproponował jej luźny związek. Taki bez zobowiązań, żeby mógł sypiać z panienkami, bo Hermi nie chciała z nim się przespać. Płakała mi w ramie dwa dni. Później on ją przeprosił i powiedział, że to był jednak głupi pomysł i ona mu wybaczyła. A ja poczułam ulgę, że mój brat choć trochę zmądrzał. Ale tydzień po przeprosinach wybrałyśmy się z Mioną na zakupy, wtedy już nie byłam z Harrym ale mniejsza z tym wróćmy do tematu. No więc poszłyśmy na zakupy, ale zapomniałyśmy pieniędzy więc wracamy do domu i na stole jest karta, że mam razem z rodziną poszli odwiedzić przyjaciół i Tylkom Harry i Ron są w domu. Postanowiłyśmy ich przestraszyć wiec weszłyśmy na górę i słyszymy jakieś jęki. Trochę niecodzienne co? Wchodzimy do pokoju, a tam Ron bzyka się z jakąś pustą panienką. Myślałam, że Miona wybiegnie z płaczem, ale ona zrobiła coś innego. Poprosiła mnie na migi abym była cicho. Podeszła do łóżka Rona, wyciągnęła różdżkę i oblała ich lodowatą wodą. Wyobraź sobie minę Rona kiedy ją zobaczył. Miona zaczęła mu wytykać wszystko, nawet nie wiesz ile ona zna określeń i wyzwisk. Zwyzywała go 38 określeniami, a na koniec dodała, że cieszy się, że z nim nie spała bo to byłaby trauma do końca życia. O dziwo nie płakała po rozstaniu a wręcz cieszyła się. No a potem na Pokątnej spotkała Malfoy’a. Tylko proszę nikomu nie rozpowiadaj tej historii. Całą prawdę zna tylko kilka osób ja, Hermiona, Ron, Harry, Draco mi i teraz ty.-Ginny nie wiedziała dlaczego wyznała mu to wszystko, ale cieszyła się, że to Blaise, a nie ktoś inny.
-WOW! Tym to normalnie mnie zbiłaś z tropu. Nie wiedziałem, że Łasic może być, aż tak głupi!
-Jak widać głupota idzie w patrzę z wzrostem.
-A czemu mi to powiedziałaś, przecież ty nawet mnie nie lubisz?- Zabini postanowił sprawdzić czy Hermina miała rację mówiąc mu, że Ginny jest w nim zakochana.
-A czemu miałabym Ci tego nie mówić i tak Malfoy by Ci to powiedział. I to nie jest tak że ja Cię nie lubię. Ja po prostu….-Ginny przestała mówić go zorientowała się, że zagalopowała. Nie chciała mu przecież mówić, że od 5 klasy jest w niego zaopatrzona. Byłoby to wysokie prawdopodobieństwo, że ją wyśmieje.
-Po prostu co….-dopytywał się Diabeł. I on już wiedział o uczuciach Ginny ale chciał to usłyszeć z jej słów aby móc jej odpowiedzieć, że on ją też kocha.
- Nic. Może o tym zapomnimy?
-Ale ja nie chcę zapominać! Ginny co chciałaś powiedzieć!- Blaise nie dawał za wygraną. Ginny natomiast żeby się nie ośmieszyć postanowiła że sobie pójdzie.
-Nic! Nic nie chciałam powiedzieć. Wiesz co pójdę już.- Ryza wstała już i zmierzała ku schodom ale coś ją powstrzymało. Były to bowiem ramiona pewnego czarnoskórego Ślizgona, które owinęły się wokół jej tali. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zwróciła uwagi, a była odwrócona twarzą do Diabła.
-Zabini co ty robisz?
- Ja wiem co ty chciałaś powiedzieć ale chcę to usłyszeć. Jak wymawiasz to!
-Ale o co ci chodzi?!?
-Ginny ty myślałaś, że się nie zorientuje. Na każdej przerwie gdy się mijamy to albo patrzysz na mnie tak intensywnie, że mam ochotę zostawić wszystko i podbiec do ciebie żeby cię pocałować. Albo spuszczasz wzrok i się rumienisz. Jak się do ciebie uśmiechnę to robisz to samo. A tak na marginesie ładnie wyglądasz gdy się rumienisz.
- Ale Blaise…-nie dokończyła gdyż Diabeł z wielką zachłannością wpił się w jej usta. Ruda na początku była zdziwiona i bierna na to co robi, ale po chwili ocknęła się i z taką samą pasją oddała pocałunek. Nie wiedzieli ile czasu minęło ale nie obchodziło ich to liczyli się tylko oni. Tu i teraz. Kiedy w końcu się od siebie oderwali pierwszy przemówił Diabeł.
-Ginny, nie jestem pewien co do mnie czujesz, ale wiem że nie jestem ci obojętny, tak samo jak ty mi. Podobasz mi się od 4 klasy, a od 6 jestem w tobie zakochany. Kocham Cię!
-Ja nie wiem co mam Ci powiedzieć. Nie! Choć teraz może i mam jedną rzecz do powiedzenia. Kocham Cię Bleise! Kocham Cię jak szalona od 5 klasy i na razie mi się to nie zmieni.
-Nie zmieni Ci się to jeszcze przez dłuuuuugi czas.-Gdy to powiedział ponownie wpił się w jej usta, tylko teraz Gin oddała pocałunek od razu. Na dach wieży spędzili jeszcze razem półtorej godziny. Przytulali się, całowali i żartowali. Gin od śmiechu bolał brzuch.
-Blaise a co powiemy innym?-zapytała w końcu Ruda, bo to pytanie nurtowało ją od początku.
-Draco i Hermiona wiedzieli, że i tak będziemy razem. Nawet się założyli o to kiedy się zejdziemy. A zdania reszty jakoś mnie nie obchodzą.
- No dobra to kto wygrał zakład i o ile się założyli?
-Mój jakże drogi i najlepszy przyjaciel nie wierzył we mnie i strzelał wakacje, a Hermiona Środek roku szkolonego. Założyli się o to kto przez tydzień będzie spał po stronie okna.
-Czyli żadne z nich nie wygrało?
-Tak dalej musza spać na zmianę!
-Ok … niezły zakład ale choć już zbliża się pora kolacji.
-Chcesz zrobić wielkie wejście?
-Tak niech wiedzą, że jesteś już zajęty. Bo jak jakaś Ślizgonka spojrzy choć raz na ciebie to już w całym życiu nie będzie miała czym patrzeć!
-Spokojnie Ginny. Mnie nikt inny poza tobą nie obchodzi.
-No to masz szczęście.
15 minut później
Kolacja trwa już od 10 minut i wszyscy są już na swoich miejscach. Nawet Blaise. Umówili się z Ginny, że zrobią wielkie wejście. I tak właśnie będzie.
Ginny weszła do Wielkiej Sali i tak jak zawsze skierowała się do stołu Griffindoru. Chciała już usiąść kiedy koło niej znalazł się Ron. „idealnie. Tak właśnie sobie to zaplanowałam. No dalej Ron podejdź jeszcze bliżej i zacznij robić awanturę”. Tak właśnie słyszymy myśli Ginny. I jej rozmyślania się sprawdziły. Ron szedł cały czerwony aby zrobić awanturę Ginny o to, że zadaje się z Zabinnim.
-Co to miało znaczyć?- zaczął od razu Ron.
-A co masz na myśli?-Ginny postanowiła udawać słodką idiotkę
-To, że teraz i ty zadajesz się z tym brudnym śmierciożercą!!!
-Ron a skąd ten pomysł, że on chciał być sługusem Voldemorta?
-Bo tam służył i był wysoko postawiony!!!
-Aha…
-Co Aha?!? Co ty masz na myśli Ginny?
-To że z ciebie idiota, ale nie chciałam tego mówić na głos.
-Ginerwo przestań zadawać się z tymi zdrajcami oni mącą Ci w głowie!
-Masz jakiś problem Weasley?-wtrącił się Zabini, który postępował według planu i podszedł w odpowiednim monecie.
-Tak ty jesteś problemem Ginny!-krzyknął Ron.
- To nawet dobrze, bo z problemami trzeba się przespać.
-Odpieprz się od mojej siostry!
-A ją pytałeś o zdanie, że podejmujesz takie decyzje?
-Nie ona jeszcze nie wie co jest dobre, a co złe.
-Dość Ron nie chcę już tego słuchać. Już Ci raz powiedziałam, że nie chce Cię za brata!- Ginny była doskonałą aktorką, zresztą Diabeł też wiec nie mieli większego problemu z ich planem.
-Nie odzywaj się Ginny nie rozmawiam teraz z tobą!
-Ale z moim Chłopakiem wiec zamknij jadaczkę Ron!!!!- to zdanie usłyszał chyba cały Hogwart. Ron wściekły chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie było mu to dane, ponieważ Ryża wskoczyła na plecy Diabłowi a on uciekł z Wielkiej Sali na dach wieży Astronomicznej, aby nikt ich nie znalazł.
60 lat później
- I tak właśnie zdobyłem waszą babcie dzieciaki-Blaise bardzo dobrze opowiadał stare historie
-A jak przedstawiłeś babcie swojej mamie?- zapytał mały chłopiec, który do złudzenia przypominał Blaisa, poza oczywiście oczami, które odziedziczył po babci.
-A to bardzo zabawna historia. Bo jak ją przyprowadziłem do domu to mama niczego się nie spodziewała i otworzyła nam drzwi w pidżamie w słoniki. Nie mogliśmy się z Ginny opanować i wybuchliśmy śmiechem, wtedy dopiero moja mama zorientowała się jak wygląda.
-A jak zareagowali przyjaciele na wieść o waszym związku?-tym razem pytanie zadała ruda dziewczynka.
-Draco i Hermiona ogłosili remis w swoim zakładzie, ale bardzo się cieszyli. Rodzice Gin bardzo się cieszyli, że znalazła szczęście, wiec siłą rzeczy Ron po pewnym czasie się też przyzwyczaił. A reszcie było to obojętne z kim się zwiąże więc się cieszyli.
-A dziadku….
-Koniec dzieci tych opowieści czas spać!- do pokoju weszła Ginny.
-Ale babciu…
-Jutro też jest dzień. Też będziecie mogli posłuchać jak opowiadam. A teraz babcia ma racje idźcie do łóżek.
-Dobrze. Dobranoc!
-Dobranoc dzieci!- odpowiedziała Ginny, która jak za każdym razem gdy pojawiała się w pobliżu Diabła została obdarowana całusem.-Mam nadzieje, że nie opowiedziałeś im o tym jak z Draco upiliście się i podczas naszego wieczoru panieńskiego postanowiliście, że musimy obejrzeć striptiz w waszym wykonaniu?
-Nie. Jeszcze nie. Na tą opowieść muszą jeszcze dorosnąć.
-No to dobrze że tak uważasz.
-Kocham Cię Ginny
-Ja ciebie też Blaise.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tym razem wszystko autorstwa Vati.
Ja tam tylko błędy poprawiam
Mamy nadzieję, że jest to miła odmiana od Dramione.
Prosimy o komentarze!
-Ginny przestań zadawać się z tą zdrajczynią!
-Nie mam najmniejszego zamiaru Ronaldzie! To jest moja przyjaciółka i nie obchodzi mnie to że związała się z Malfoyem. Dla mnie liczy się to, że jest szczęśliwa!
- Ale ona nas zdradziła nie po to walczyliśmy i pokonaliśmy Voldemorta , żeby teraz takie szumowiny jak Malfoy czy Zabinni wchodzili nam w drogę!- teraz i Harry włączył się do kłótni, tylko nikt zauważył, że do Pokoju Wspólnego Griffindoru weszła osobo o którą się kłócimy.
- Ginny przestań się z nimi kłócić to jest twój brat i przyjaciel i nie mam zamiaru stawać pomiędzy wami.
- Nie Hermiona ja się będę z nimi kłócić tak długo dopóki nie zrozumieją, że ja nie zrezygnuje z tej przyjaźni bo jesteś dla mnie jak siostra! Braci mam wielu ale siostrę tylko jedną.
-W takim razie masz o jednego brata mniej, skoro i tak masz ich dużo to co ci zależy mieć miej o jednego głupiego brata co?-zapytał zirytowany Ron
-Skoro tak uważasz to tak mam o jednego brat mniej a raczej teraz mam już tylko dwóch braci, bo tylko Fred i Georg uznają związek Miony!
Teraz Miona nie opuszcza mnie na krok jest mi za to wdzięczna i dlatego teraz siedzę w pokoju prefektów i oglądam ten gówniany film. Może tez czułabym się lepiej gdyby Draco (tak jesteśmy na tym etapie że na prośbę Miony zwracamy się do siebie po imieniu. Mam wrażenie że on zaczyna mnie lubić. O MERLINIE!!! A może my się w przyszłości zaprzyjaźnimy. To dopiero by było heca bo na razie to się tylko tolerujemy) nie zapraszał tu tego swojego kumpla Zabiniego. O o wilku mowa, a już zaczynało się robić przyjemnie”- myślała Ginny.
- Hejka ludzie!-przywitał się Blaise.
- Hej Diable! Siadaj stary. Co tam u ciebie słychać?
- A weź nic nie mów. Mam ochotę walnąć kogoś tam na górze za głupie pomysły i listy mojej matki.
- A co takiego pisze, że się tak wściekasz, przyjacielu?
-To Ci zacytuję” Blaise ja rozumiem, że jesteś młody, hormony buzują i te sprawy, ale mógłbyś wziąć przykład z Dracona i w końcu się ustatkować!!!!!” Potem jeszcze pisała, że jestem na tyle duży, że sam mam sobie znaleźć wybrankę!
- To w czym problem Brachu?
- W tym , że jak do skończenia szkoły nie pojawię się z kobietą życia to czarami zaciągnie mnie do kościoła na ślub z jakimś pustym plastikiem.
- I co z tym zrobisz?- zapytała Miona.
- Nic. Dopiero wrzesień. Mam to w dupie.
- Ale przecież ty masz dopiero 17 lat. Jak to możliwe że wymuszają na tobie małżeństwo?- zapytała Ginny
-No wiec jak nie znajdę do tego czasu dziewczyny to wyjadę z kraju. Zawsze chciałem zwiedzić Honolulu.
-Życiowy plan. A jak masz zamiar go wykonać – teraz rozmowa toczyła się miedzy Ryżą a Diabłem.
- Jeszcze tego nie wiem ale mam na to 10 miesięcy. Wiec nie masz o co się martwic Wiewiórko.
- A kto powiedział że ja się martwię?
- Ty zadając te pytania.
-Jesteś nie normalny. Miona poprzyj mnie. Eeee…… Miona?- Ginny się zdziwiła ponieważ jej przyjaciółki ani Malfoy’a nie było w pokoju- Gdzie oni są?
- Zapewne starają się o dziedzica Malfoyów.
-No to ja sobie pójdę.
-Poczekaj odprowadzę Cię!
-Nie ma takiej potrzeby Zabini. Nie zgubię się.
-Ale nie wiadomo na kogo trafisz po drodze.
-Bez przesady ten zamek nie jest, aż tak straszny.
-A kto wie co lub co kryje się w tych zakamarkach.
Po 5 minutach szli korytarzami Hogwartu, a śmiech Rudej było słychać daleko. Ginny nie spodziewała się, że Diabeł okaże się taki śmieszny.
-Teraz i ty bratasz się z wrogami!!-krzyknął czerwony ze złości Ron.
-Bez przesady Ron ja wracam do wieży, a Blaise mnie tylko odprowadza.- zarówno Ron jaki i Diabeł byli zaskoczeni. Blaise dlatego, że Ryża nazwała go pierwszy raz po imieniu. Zawsze był dla niej „Zabinim”. Zaś Ron wściekał się bo siostra stanęła po stronie Diabła.
-Teraz jesteście już po imieniu. Szybko dość. –wysyczał Ron.
- Ej Weasley szacunku trochę mówisz do kobiety, a do tego twojej siostry.- Zabini postanowił się wtrącić.
-Nie mów mi co mam robić ty zakichany śmierciożerco!-Ron był już tak czerwony że mógłby konkurować z pomidorem. Diabeł zaś zaciskał zęby i pięści. Był zmuszony wstąpić do szeregów Voldemorta i nie lubi jak ktoś mu to wytykał, bo nikt (poza Draco) nie znał prawdy jak tak naprawdę w kręgu wewnętrznym wyglądało wszystko.
-Ron zejdź mi z oczu! To że łączą nas więzy krwi nie oznacza że jesteś moim bratem! Nienawidzę Cię! Nienawidzę za to co zrobiłeś Mionie, za to że ona Ci to wybaczyła, a ty dalej to robiłeś! Nienawidzę Cię za to, że obraziłeś się na Herm za to, że znalazła szczęście! Bo ty nie potrafisz pojąć że ona zaczęła nowe życie! Nie potrafisz pojąć, że nie wszyscy chcą być pod twoją władzą!!!- Blaise widząc, że Ginny dopiero się rozkręca, a wokół nich zbiera się coraz więcej uczniów postanowił zainterweniować. Przerzucił sobie Ryżą przez ramię i zaczął się oddalać. Po chwili Ruda przestała się wyrywać i bić Blaisa. Teraz tylko wzdychała z frustracją. Diabeł po dłuższej chwili doszedł do celu podróży. Rozejrzał się czy nikogo nie ma i postawił Rudą na ziemi.
-Zabinni co my robimy na wieży Astronomicznej?-zapytała zdziwiona Ginny.
- O czyli już nie będziesz mówiła mi po imieniu? Szkoda… No dobrze. Jak mam problem to przychodzę tu i myślę.- po chwili dodał- jesteś jedyną osobą, której to powiedziałem.- Ginny uśmiechnęła się. Nie wiedziała dlaczego ale zrobiło jej się cieplej na sercu, że ona jest tą pierwszą(bez podtekstów Kashura!!!!).
-Czyli przychodzisz tu aby pomyśleć? No nieźle… Nie jest tu, aż tak źle.
-Ale to jeszcze nie tu.
-Ale przecież jesteśmy już najwyżej jak się da.
-No właściwie to nie.- Ginny przeglądała się co chce uczynić Diabeł. On natomiast podszedł do ściany, stuknął w nią trzy razy, a w niej pojawiły się schody.
-Choć. Nie masz się czego bać.-zachęcił ją Blaise, po czym złapał ją za rękę pociągnął na górę, a schody znów znikły za ścianą.- odkryłem to na 3 roku i to jest miejsce tylko moje. No i teraz twoje.
-Czemu mnie tu zabrałeś?
-Żebyś mogła sobie pomyśleć. Tylko proszę nie rozpowiadaj nikomu o tym miejscu, bo zaczną złazić się tu tłumy.
- Dobrze nikomu nie powiem.
- Dzięki. A teraz powiedz co takiego Ron zrobił Hermionie, że go tak nienawidzisz?
-Na początku zaproponował jej luźny związek. Taki bez zobowiązań, żeby mógł sypiać z panienkami, bo Hermi nie chciała z nim się przespać. Płakała mi w ramie dwa dni. Później on ją przeprosił i powiedział, że to był jednak głupi pomysł i ona mu wybaczyła. A ja poczułam ulgę, że mój brat choć trochę zmądrzał. Ale tydzień po przeprosinach wybrałyśmy się z Mioną na zakupy, wtedy już nie byłam z Harrym ale mniejsza z tym wróćmy do tematu. No więc poszłyśmy na zakupy, ale zapomniałyśmy pieniędzy więc wracamy do domu i na stole jest karta, że mam razem z rodziną poszli odwiedzić przyjaciół i Tylkom Harry i Ron są w domu. Postanowiłyśmy ich przestraszyć wiec weszłyśmy na górę i słyszymy jakieś jęki. Trochę niecodzienne co? Wchodzimy do pokoju, a tam Ron bzyka się z jakąś pustą panienką. Myślałam, że Miona wybiegnie z płaczem, ale ona zrobiła coś innego. Poprosiła mnie na migi abym była cicho. Podeszła do łóżka Rona, wyciągnęła różdżkę i oblała ich lodowatą wodą. Wyobraź sobie minę Rona kiedy ją zobaczył. Miona zaczęła mu wytykać wszystko, nawet nie wiesz ile ona zna określeń i wyzwisk. Zwyzywała go 38 określeniami, a na koniec dodała, że cieszy się, że z nim nie spała bo to byłaby trauma do końca życia. O dziwo nie płakała po rozstaniu a wręcz cieszyła się. No a potem na Pokątnej spotkała Malfoy’a. Tylko proszę nikomu nie rozpowiadaj tej historii. Całą prawdę zna tylko kilka osób ja, Hermiona, Ron, Harry, Draco mi i teraz ty.-Ginny nie wiedziała dlaczego wyznała mu to wszystko, ale cieszyła się, że to Blaise, a nie ktoś inny.
-WOW! Tym to normalnie mnie zbiłaś z tropu. Nie wiedziałem, że Łasic może być, aż tak głupi!
-Jak widać głupota idzie w patrzę z wzrostem.
-A czemu mi to powiedziałaś, przecież ty nawet mnie nie lubisz?- Zabini postanowił sprawdzić czy Hermina miała rację mówiąc mu, że Ginny jest w nim zakochana.
-A czemu miałabym Ci tego nie mówić i tak Malfoy by Ci to powiedział. I to nie jest tak że ja Cię nie lubię. Ja po prostu….-Ginny przestała mówić go zorientowała się, że zagalopowała. Nie chciała mu przecież mówić, że od 5 klasy jest w niego zaopatrzona. Byłoby to wysokie prawdopodobieństwo, że ją wyśmieje.
-Po prostu co….-dopytywał się Diabeł. I on już wiedział o uczuciach Ginny ale chciał to usłyszeć z jej słów aby móc jej odpowiedzieć, że on ją też kocha.
- Nic. Może o tym zapomnimy?
-Ale ja nie chcę zapominać! Ginny co chciałaś powiedzieć!- Blaise nie dawał za wygraną. Ginny natomiast żeby się nie ośmieszyć postanowiła że sobie pójdzie.
-Nic! Nic nie chciałam powiedzieć. Wiesz co pójdę już.- Ryza wstała już i zmierzała ku schodom ale coś ją powstrzymało. Były to bowiem ramiona pewnego czarnoskórego Ślizgona, które owinęły się wokół jej tali. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zwróciła uwagi, a była odwrócona twarzą do Diabła.
-Zabini co ty robisz?
- Ja wiem co ty chciałaś powiedzieć ale chcę to usłyszeć. Jak wymawiasz to!
-Ale o co ci chodzi?!?
-Ginny ty myślałaś, że się nie zorientuje. Na każdej przerwie gdy się mijamy to albo patrzysz na mnie tak intensywnie, że mam ochotę zostawić wszystko i podbiec do ciebie żeby cię pocałować. Albo spuszczasz wzrok i się rumienisz. Jak się do ciebie uśmiechnę to robisz to samo. A tak na marginesie ładnie wyglądasz gdy się rumienisz.
- Ale Blaise…-nie dokończyła gdyż Diabeł z wielką zachłannością wpił się w jej usta. Ruda na początku była zdziwiona i bierna na to co robi, ale po chwili ocknęła się i z taką samą pasją oddała pocałunek. Nie wiedzieli ile czasu minęło ale nie obchodziło ich to liczyli się tylko oni. Tu i teraz. Kiedy w końcu się od siebie oderwali pierwszy przemówił Diabeł.
-Ginny, nie jestem pewien co do mnie czujesz, ale wiem że nie jestem ci obojętny, tak samo jak ty mi. Podobasz mi się od 4 klasy, a od 6 jestem w tobie zakochany. Kocham Cię!
-Ja nie wiem co mam Ci powiedzieć. Nie! Choć teraz może i mam jedną rzecz do powiedzenia. Kocham Cię Bleise! Kocham Cię jak szalona od 5 klasy i na razie mi się to nie zmieni.
-Nie zmieni Ci się to jeszcze przez dłuuuuugi czas.-Gdy to powiedział ponownie wpił się w jej usta, tylko teraz Gin oddała pocałunek od razu. Na dach wieży spędzili jeszcze razem półtorej godziny. Przytulali się, całowali i żartowali. Gin od śmiechu bolał brzuch.
-Blaise a co powiemy innym?-zapytała w końcu Ruda, bo to pytanie nurtowało ją od początku.
-Draco i Hermiona wiedzieli, że i tak będziemy razem. Nawet się założyli o to kiedy się zejdziemy. A zdania reszty jakoś mnie nie obchodzą.
- No dobra to kto wygrał zakład i o ile się założyli?
-Mój jakże drogi i najlepszy przyjaciel nie wierzył we mnie i strzelał wakacje, a Hermiona Środek roku szkolonego. Założyli się o to kto przez tydzień będzie spał po stronie okna.
-Czyli żadne z nich nie wygrało?
-Tak dalej musza spać na zmianę!
-Ok … niezły zakład ale choć już zbliża się pora kolacji.
-Chcesz zrobić wielkie wejście?
-Tak niech wiedzą, że jesteś już zajęty. Bo jak jakaś Ślizgonka spojrzy choć raz na ciebie to już w całym życiu nie będzie miała czym patrzeć!
-Spokojnie Ginny. Mnie nikt inny poza tobą nie obchodzi.
-No to masz szczęście.
15 minut później
Kolacja trwa już od 10 minut i wszyscy są już na swoich miejscach. Nawet Blaise. Umówili się z Ginny, że zrobią wielkie wejście. I tak właśnie będzie.
Ginny weszła do Wielkiej Sali i tak jak zawsze skierowała się do stołu Griffindoru. Chciała już usiąść kiedy koło niej znalazł się Ron. „idealnie. Tak właśnie sobie to zaplanowałam. No dalej Ron podejdź jeszcze bliżej i zacznij robić awanturę”. Tak właśnie słyszymy myśli Ginny. I jej rozmyślania się sprawdziły. Ron szedł cały czerwony aby zrobić awanturę Ginny o to, że zadaje się z Zabinnim.
-Co to miało znaczyć?- zaczął od razu Ron.
-A co masz na myśli?-Ginny postanowiła udawać słodką idiotkę
-To, że teraz i ty zadajesz się z tym brudnym śmierciożercą!!!
-Ron a skąd ten pomysł, że on chciał być sługusem Voldemorta?
-Bo tam służył i był wysoko postawiony!!!
-Aha…
-Co Aha?!? Co ty masz na myśli Ginny?
-To że z ciebie idiota, ale nie chciałam tego mówić na głos.
-Ginerwo przestań zadawać się z tymi zdrajcami oni mącą Ci w głowie!
-Masz jakiś problem Weasley?-wtrącił się Zabini, który postępował według planu i podszedł w odpowiednim monecie.
-Tak ty jesteś problemem Ginny!-krzyknął Ron.
- To nawet dobrze, bo z problemami trzeba się przespać.
-Odpieprz się od mojej siostry!
-A ją pytałeś o zdanie, że podejmujesz takie decyzje?
-Nie ona jeszcze nie wie co jest dobre, a co złe.
-Dość Ron nie chcę już tego słuchać. Już Ci raz powiedziałam, że nie chce Cię za brata!- Ginny była doskonałą aktorką, zresztą Diabeł też wiec nie mieli większego problemu z ich planem.
-Nie odzywaj się Ginny nie rozmawiam teraz z tobą!
-Ale z moim Chłopakiem wiec zamknij jadaczkę Ron!!!!- to zdanie usłyszał chyba cały Hogwart. Ron wściekły chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie było mu to dane, ponieważ Ryża wskoczyła na plecy Diabłowi a on uciekł z Wielkiej Sali na dach wieży Astronomicznej, aby nikt ich nie znalazł.
60 lat później
- I tak właśnie zdobyłem waszą babcie dzieciaki-Blaise bardzo dobrze opowiadał stare historie
-A jak przedstawiłeś babcie swojej mamie?- zapytał mały chłopiec, który do złudzenia przypominał Blaisa, poza oczywiście oczami, które odziedziczył po babci.
-A to bardzo zabawna historia. Bo jak ją przyprowadziłem do domu to mama niczego się nie spodziewała i otworzyła nam drzwi w pidżamie w słoniki. Nie mogliśmy się z Ginny opanować i wybuchliśmy śmiechem, wtedy dopiero moja mama zorientowała się jak wygląda.
-A jak zareagowali przyjaciele na wieść o waszym związku?-tym razem pytanie zadała ruda dziewczynka.
-Draco i Hermiona ogłosili remis w swoim zakładzie, ale bardzo się cieszyli. Rodzice Gin bardzo się cieszyli, że znalazła szczęście, wiec siłą rzeczy Ron po pewnym czasie się też przyzwyczaił. A reszcie było to obojętne z kim się zwiąże więc się cieszyli.
-A dziadku….
-Koniec dzieci tych opowieści czas spać!- do pokoju weszła Ginny.
-Ale babciu…
-Jutro też jest dzień. Też będziecie mogli posłuchać jak opowiadam. A teraz babcia ma racje idźcie do łóżek.
-Dobrze. Dobranoc!
-Dobranoc dzieci!- odpowiedziała Ginny, która jak za każdym razem gdy pojawiała się w pobliżu Diabła została obdarowana całusem.-Mam nadzieje, że nie opowiedziałeś im o tym jak z Draco upiliście się i podczas naszego wieczoru panieńskiego postanowiliście, że musimy obejrzeć striptiz w waszym wykonaniu?
-Nie. Jeszcze nie. Na tą opowieść muszą jeszcze dorosnąć.
-No to dobrze że tak uważasz.
-Kocham Cię Ginny
-Ja ciebie też Blaise.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tym razem wszystko autorstwa Vati.
Ja tam tylko błędy poprawiam
Mamy nadzieję, że jest to miła odmiana od Dramione.
Prosimy o komentarze!
niedziela, 29 maja 2016
Co Diabeł kryje w kieszeniach
To, co zobaczyli w Pokoju Wspólnym Gryffonów zaskoczyło wszystkich.
Ron, siedzący na kanapie bez koszuli z Lavender siedzącą na nim okrakiem ze spódniczką podniesioną do góry tak, że nawet stojący z tyłu Draco mógł zobaczyć cienką koronkę jej majtek. Ręce chłopaka błądziły po niej z prędkością Puszka łapiącego swój obiad(co zdarzało się wyjątkowo rzadko, bo zwierzak był dobrze karmiony).
-Mało Ci szlabanu Weasley?!-krzyknęła sfrustrowana Hermiona
-Weźcie się ogarnijcie i idźcie w bardziej ustronne miejsce-warknęła Pansy nie mogąc się powstrzymać.
-Niczego mi nie zabronisz szlamo!-krzyknął odrywając(odsysając) się od Lavender-A ty, Ginny co tu robisz? Mówiłem Ci już, że masz się z nią więcej nie spotykać.
-Nie będziesz mi rozkazywać!-wrzasnęła Ruda z taką siłą, że lekki tłuszczyk okalający brzuch jej starszego brata zafalował.
-Jest moją przyjaciółką i jej nie zostawię!
-Jestem twoim bratem i będziesz się mnie słuchała!-łapiąc ją za drobne ramię
-Poza Harrym nie mam brata!
-Tak! Ona wcale nie jest z Potterem!-krzyknął Blaise.(otwórzcie)
Wszyscy z Hermioną i Draco na czele próbowali uspokoić skaczącego Diabła, podczas gdy Ginny zarumieniła się z zażenowania.
W końcu nic nie stało na drodze do zdobycia serca uroczej Gryfonki przez czarnoskórego Ślizgona.
-No nic chodźmy do nas-powiedziała Hermiona otwierając swoje dormitorium. Ostatni do dormitorium dziewczyn wszedł Diabeł, z którego twarzy, po zdjęciu zaklęcia, nie można było zdjąć uśmiechu. Radość emitowała od niego niczym ciepło z piekarnika(jakie porównania się tworzą jak robisz murzynka)
-Co to było Blaise! Masz na sobie zaklęcie kameleona i zaczynasz krzyczeć. Walnąłeś się w głowę?-zaczął mówić Draco, jednocześnie zdając sobie sprawę z zainteresowania Diabła Rudą, co wiedział od dłuższego już czasu.
-To ze szczęścia-począł Zabini nie odrywając wzroku od Ginny.
-Ładnie mieszkacie-powiedziała Pansy zmieniając temat na bardziej przyziemny.
Miała rację, pokój Gryfonek, choć z widocznym podziałem na część Hermiony i Ginny, był urządzony prosto i w duchu domu, do którego należały.
Po lewej znajdowała się wielka szafa, a obok niej wypełniona kosmetykami(głównie Ginny) toaletka. Łóżka dziewczyn były proste, z czerwonym baldachimem na górze i szafkami nocnymi po obu stronach łóżka. Jednak najbardziej przyciągającym uwagę elementem było wielkie panoramiczne okno, które zastępowało ścianę. Przy wejściu znajdował się też kominek i kanapa z fotelami, na którą od razu położył się Draco zauważając schowane we wnęce sterty książek i wypełnione nimi półki.
-Ile magii musiałyście do tego użyć?-zapytał się ciekawski Draco podejmując temat.
-Jedyne co musiałyśmy zrobić to zaczarować ścianę tak, by stworzyć tu okno, ale reszta było naprawdę łatwa-odpowiedziała Ślizgonowi Hermiona wyciągając spod łóżka wielką skrzynię.
To co było w jej wnętrzu zaciekawiło wszystkich.
-Nie wiedziałem, że taka z ciebie alkomaniaczka, Granger.
-Wypraszam sobie, ale i tak zapraszam wszystkich na toast-powiedziała wyciągając 4 butelki Ognistej i siadając na wielkim puchowym dywanie. Zaraz po tym dołączyli do niej wszyscy inni. W między czasie przywołała do siebie 6 szklanek i rozlała w nich Ognistą.
-Za nową przyjaźń-krzyknęła Ginny wznosząc toast.
Gdy byli już po kilku takich toastach Hermiona zapytała się Diabła:
-Czemu krzyczałeś tam w Pokoju Wspólnym?
-Ze szczęścia pani Prefekt, ze zwykłego szczęścia-odpowiedział haustem wypijając resztki alkoholu.
-Sprawa poufna Hermiono-dopowiedział za przyjaciela Draco doskonale znając powód.
-Ale ja chcę wiedzieć!-powiedziała z naburmuszoną jak sześciolatka miną. W oczach Dracona można byłoby dostrzec błysk spowodowany wzruszeniem nad wyglądem uroczej Gryfonki, ale wszyscy byli już zbyt pod wpływem, żeby to zauważyć.
-Choć na słówko
-Tak jest!-powiedziała śmiejąc się po czym wstała i udała się kierowana wzrokiem przyjaciół do Draco. Podeszli do biblioteczki Hermiony, gdzie Draco miał nadzieję, że nikt ich nie usłyszy.
-Spokojnie, chciałam się tylko podroczyć.
-Ale nie rozumiesz. Diabeł już od jakiegoś czasu kręci się za Ginny i ma teraz szansę. Nie zepsujesz tego?
-Ok, rozumiem. Zaraz pewnie zaczną się zastanawiać nad czym tak długo rozprawiamy.
-Rozpraw się ze mną-pomyślał Draco, lecz szybko odpędził od siebie tę myśl i odpowiedział-Chodźmy bo znając Zabiniego albo zacznie mówić o sensie życia, albo, o zgrozo, wypije całą Ognistą.
-Mam duży zapas-powiedziała Miona wpatrując się w stalowoszare tęczówki Ślizgona.
W jednej chwili oboje ruszyli przed siebie zmniejszając dzielący ich dystans do zera. Złączyli swoje usta w pocałunku, który był mieszanką alkoholu i wielkiego uczucia, które miało dopiero rozkwitnąć.
Gdy wyszli, spotkali się z zaciekawionym wzrokiem przyjaciół, którzy jednak szybko zaciekawili się bardziej rozważaniami Diabła.
-Hej, może zagramy w Prawdę czy Wyzwanie?-rzucił pomysłem Draco.
-Czemu nie, przynajmniej zacieśnimy więzy-dorzuciła od siebie Ginny.
-No dobra, to ja, jako Wybraniec, zaczynam-odparł Harry. Sięgnął po najbliżej leżącą, pustą butelkę i chciał już zacząć kręcić gdy Diabeł wyciągnął wariograf i postawił go na środku.
W końcu Harry zakręcił, zrobił to tak mocno, że wszyscy ze zniecierpliwieniem wpatrywali się w nią. Zatrzymała się na Zabinim co nie wróżyło niczego przyjemnego.
-Prawda czy Wyzwanie?
-Wyzwanie-odparł hardo.
-Pójdziesz teraz do Pokoju Wspólnego, Ron i Lavender dalej tam są...
-Ach, ta twoja niezawodna mapa
-Poniekąd, nałóż znów kameleona i nastrasz ich trochę-dodał Wybraniec uśmiechając się.
-Z przyjemnością, aczkolwiek zgodnie z zasadami zawartymi w tej oto książce-zaczął mówić i wyciągnął z kieszeni tom z wielkim tytułem "Zasady grania w butelkę". Nikt tak naprawdę już nie chciał się zastanawiać co Diabeł może nosić w kieszeniach.-Ktoś musi iść ze mną, a ja wybieram Ginny.
Ruda bez wahania zgodziła się i ruszyła za Blaisem.
-Ciekawe co on wymyśli-poczęła zastanawiać się Hermiona
-To napijmy się za dziwne, nierzadko szalone pomysły Diabła-rzuciła Pansy podnosząc do góry szklankę.
-Za pomysły-zawtórował jej Harry.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już wszystko na dziś!
Akcja w końcu się rozkręca z czego jesteśmy niezmiernie szczęśliwe.
Do następnego, na pewno dłuższego rozdziału!
Vati i Kashura
Ron, siedzący na kanapie bez koszuli z Lavender siedzącą na nim okrakiem ze spódniczką podniesioną do góry tak, że nawet stojący z tyłu Draco mógł zobaczyć cienką koronkę jej majtek. Ręce chłopaka błądziły po niej z prędkością Puszka łapiącego swój obiad(co zdarzało się wyjątkowo rzadko, bo zwierzak był dobrze karmiony).
-Mało Ci szlabanu Weasley?!-krzyknęła sfrustrowana Hermiona
-Weźcie się ogarnijcie i idźcie w bardziej ustronne miejsce-warknęła Pansy nie mogąc się powstrzymać.
-Niczego mi nie zabronisz szlamo!-krzyknął odrywając(odsysając) się od Lavender-A ty, Ginny co tu robisz? Mówiłem Ci już, że masz się z nią więcej nie spotykać.
-Nie będziesz mi rozkazywać!-wrzasnęła Ruda z taką siłą, że lekki tłuszczyk okalający brzuch jej starszego brata zafalował.
-Jest moją przyjaciółką i jej nie zostawię!
-Jestem twoim bratem i będziesz się mnie słuchała!-łapiąc ją za drobne ramię
-Poza Harrym nie mam brata!
-Tak! Ona wcale nie jest z Potterem!-krzyknął Blaise.(otwórzcie)
Wszyscy z Hermioną i Draco na czele próbowali uspokoić skaczącego Diabła, podczas gdy Ginny zarumieniła się z zażenowania.
W końcu nic nie stało na drodze do zdobycia serca uroczej Gryfonki przez czarnoskórego Ślizgona.
-No nic chodźmy do nas-powiedziała Hermiona otwierając swoje dormitorium. Ostatni do dormitorium dziewczyn wszedł Diabeł, z którego twarzy, po zdjęciu zaklęcia, nie można było zdjąć uśmiechu. Radość emitowała od niego niczym ciepło z piekarnika(jakie porównania się tworzą jak robisz murzynka)
-Co to było Blaise! Masz na sobie zaklęcie kameleona i zaczynasz krzyczeć. Walnąłeś się w głowę?-zaczął mówić Draco, jednocześnie zdając sobie sprawę z zainteresowania Diabła Rudą, co wiedział od dłuższego już czasu.
-To ze szczęścia-począł Zabini nie odrywając wzroku od Ginny.
-Ładnie mieszkacie-powiedziała Pansy zmieniając temat na bardziej przyziemny.
Miała rację, pokój Gryfonek, choć z widocznym podziałem na część Hermiony i Ginny, był urządzony prosto i w duchu domu, do którego należały.
Po lewej znajdowała się wielka szafa, a obok niej wypełniona kosmetykami(głównie Ginny) toaletka. Łóżka dziewczyn były proste, z czerwonym baldachimem na górze i szafkami nocnymi po obu stronach łóżka. Jednak najbardziej przyciągającym uwagę elementem było wielkie panoramiczne okno, które zastępowało ścianę. Przy wejściu znajdował się też kominek i kanapa z fotelami, na którą od razu położył się Draco zauważając schowane we wnęce sterty książek i wypełnione nimi półki.
-Ile magii musiałyście do tego użyć?-zapytał się ciekawski Draco podejmując temat.
-Jedyne co musiałyśmy zrobić to zaczarować ścianę tak, by stworzyć tu okno, ale reszta było naprawdę łatwa-odpowiedziała Ślizgonowi Hermiona wyciągając spod łóżka wielką skrzynię.
To co było w jej wnętrzu zaciekawiło wszystkich.
-Nie wiedziałem, że taka z ciebie alkomaniaczka, Granger.
-Wypraszam sobie, ale i tak zapraszam wszystkich na toast-powiedziała wyciągając 4 butelki Ognistej i siadając na wielkim puchowym dywanie. Zaraz po tym dołączyli do niej wszyscy inni. W między czasie przywołała do siebie 6 szklanek i rozlała w nich Ognistą.
-Za nową przyjaźń-krzyknęła Ginny wznosząc toast.
Gdy byli już po kilku takich toastach Hermiona zapytała się Diabła:
-Czemu krzyczałeś tam w Pokoju Wspólnym?
-Ze szczęścia pani Prefekt, ze zwykłego szczęścia-odpowiedział haustem wypijając resztki alkoholu.
-Sprawa poufna Hermiono-dopowiedział za przyjaciela Draco doskonale znając powód.
-Ale ja chcę wiedzieć!-powiedziała z naburmuszoną jak sześciolatka miną. W oczach Dracona można byłoby dostrzec błysk spowodowany wzruszeniem nad wyglądem uroczej Gryfonki, ale wszyscy byli już zbyt pod wpływem, żeby to zauważyć.
-Choć na słówko
-Tak jest!-powiedziała śmiejąc się po czym wstała i udała się kierowana wzrokiem przyjaciół do Draco. Podeszli do biblioteczki Hermiony, gdzie Draco miał nadzieję, że nikt ich nie usłyszy.
-Spokojnie, chciałam się tylko podroczyć.
-Ale nie rozumiesz. Diabeł już od jakiegoś czasu kręci się za Ginny i ma teraz szansę. Nie zepsujesz tego?
-Ok, rozumiem. Zaraz pewnie zaczną się zastanawiać nad czym tak długo rozprawiamy.
-Rozpraw się ze mną-pomyślał Draco, lecz szybko odpędził od siebie tę myśl i odpowiedział-Chodźmy bo znając Zabiniego albo zacznie mówić o sensie życia, albo, o zgrozo, wypije całą Ognistą.
-Mam duży zapas-powiedziała Miona wpatrując się w stalowoszare tęczówki Ślizgona.
W jednej chwili oboje ruszyli przed siebie zmniejszając dzielący ich dystans do zera. Złączyli swoje usta w pocałunku, który był mieszanką alkoholu i wielkiego uczucia, które miało dopiero rozkwitnąć.
Gdy wyszli, spotkali się z zaciekawionym wzrokiem przyjaciół, którzy jednak szybko zaciekawili się bardziej rozważaniami Diabła.
-Hej, może zagramy w Prawdę czy Wyzwanie?-rzucił pomysłem Draco.
-Czemu nie, przynajmniej zacieśnimy więzy-dorzuciła od siebie Ginny.
-No dobra, to ja, jako Wybraniec, zaczynam-odparł Harry. Sięgnął po najbliżej leżącą, pustą butelkę i chciał już zacząć kręcić gdy Diabeł wyciągnął wariograf i postawił go na środku.
W końcu Harry zakręcił, zrobił to tak mocno, że wszyscy ze zniecierpliwieniem wpatrywali się w nią. Zatrzymała się na Zabinim co nie wróżyło niczego przyjemnego.
-Prawda czy Wyzwanie?
-Wyzwanie-odparł hardo.
-Pójdziesz teraz do Pokoju Wspólnego, Ron i Lavender dalej tam są...
-Ach, ta twoja niezawodna mapa
-Poniekąd, nałóż znów kameleona i nastrasz ich trochę-dodał Wybraniec uśmiechając się.
-Z przyjemnością, aczkolwiek zgodnie z zasadami zawartymi w tej oto książce-zaczął mówić i wyciągnął z kieszeni tom z wielkim tytułem "Zasady grania w butelkę". Nikt tak naprawdę już nie chciał się zastanawiać co Diabeł może nosić w kieszeniach.-Ktoś musi iść ze mną, a ja wybieram Ginny.
Ruda bez wahania zgodziła się i ruszyła za Blaisem.
-Ciekawe co on wymyśli-poczęła zastanawiać się Hermiona
-To napijmy się za dziwne, nierzadko szalone pomysły Diabła-rzuciła Pansy podnosząc do góry szklankę.
-Za pomysły-zawtórował jej Harry.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już wszystko na dziś!
Akcja w końcu się rozkręca z czego jesteśmy niezmiernie szczęśliwe.
Do następnego, na pewno dłuższego rozdziału!
Vati i Kashura
czwartek, 19 maja 2016
Zaprzyjaźnijmy się
Po prawie 2 godzinach siedzenia na drzewie Miona była cała zdrętwiała, więc postanowiła zejść. Jednak nie zauważyła, że gałęzie są śliskie. Nawet nie zdążyła się obejrzeć, gdy jej noga ześlizgnęła się z jednej z gałęzi, co zafundowało jej szybsze zejście na ziemię. W jej głowie układał się scenariusz kiedy to spadnie jak worek kartofli, jednak ku jej zdziwieniu pod sobą poczuła coś miękkiego. Gdy odważyła się już otworzyć oczy, zobaczyła blond czuprynę. Malfoy był chyba jedyną osobą w całym Hogwarcie, o której nigdy by nie pomyślała, że uratuje ją od twardego lądowania.
-Co ty tu do cholery robisz Malfoy?!-spytała lekko przestraszona Miona
-To chyba ja powinienem się spytać Cię o to, w końcu to ty spadasz na mnie- odpowiedział lekko zdezorientowany Draco
-Daruj sobie-warknęła Miona.
Pomimo ich polepszonych stosunków, dalej w nawyku mieli warczenie na siebie gdy tylko nadarzyła się do tego okazja.
-To ty spadłaś mi z drzewa jak gwiazdka z nieba-powiedział Ślizgon nie kryjąc uśmiechu
-O co Ci chodzi Malfoy?
-O to, że nadal na mnie leżysz.
-Spadaj-powiedziała wstając i otrzepując swoje ubrania.
-Teraz na poważnie. Co się stało Granger, że lecisz na mnie jak jabłka z drzew?- zapytał poważnym tonem, tak jakby się o nią martwił, co mocno zdziwiło Herm.
-To przez śliskie gałęzie.
-To zapytam inaczej, czemu tam wchodziłaś?
-Chciałam uciec od rozmowy z Harrym i Ginny-odparła, zadziwiając samą siebie otwartością względem kogoś, kogo tak naprawdę wcale nie znała.
Choć w głębi serca czuła, że kiedyś coś się pomiędzy nimi wydarzyło.
-Czyżby Wiewióra i Złote Dziecię zaczęli działać Ci na nerwy?
-Nie, oni nigdy mnie nie wnerwiają, chodzi o Rona. Chcieli mi pomóc, ale wolałam pobyć w samotności.
-Widzę, że też masz zjebany dzień?
Nie wiedzieć czemu Hermiona opowiedziała całą historię z Ronem, swojemu niegdyś wrogowi. Co najbardziej ją zdziwiło, siedział i słuchał, nie wtrącał głupich żartów, ani jej nie wyśmiał. Siedział cicho, a tego ona najbardziej aktualnie potrzebowała.
-Łasic, to kompletny palant-powiedział Draco, gdy Hermiona skończyła opowiadać całą historię- myślałem, że jako szlachetny Gryfon będzie bardziej honorowy i przynajmniej nie będzie robił takich rzeczy wiedząc, że każdy może go zobaczyć.
-Też tak myślałam, ale i tak to, co było między nami wypaliło się już dawno temu. Nawet nie żałuję odjętych punktów.
-Co się stało, Wielmożna Panna Granger nie żałuje odjętych punktów. Jak to jest, że nie ma już z nami tej ułożonej Gryfonki, dla której Wybitny z Transmutacji był najważniejszą rzeczą w życiu?-zapytał Draco pokazując swoje zdziwienie w bardzo nienaturalny sposób
-Wojna i całe te szukanie horkruksów, bardzo mnie zmieniły.
-O nie! Ja, przystojny, wspaniały, najcudowniejszy...
-i skromny-wtrąciła Hermiona
-... Książe Slytherinu, Draco Lucjusz Malfoy, odkrył nowe, tajemne oblicze Hermiony Granger-wykrzyczał Draco-która okazuje się być równie zraniona wojną jak ja-dodał już ciszej
-Stara już nie powróci-wykrzyczała Hermiona zanosząc się śmiechem.
-Nadszedł dzień, kiedy wraz z Hermioną, razem się bawimy, ludzie zapiszcie to gdzieś, bo może już nigdy się to nie zdarzyć.
-Czy ty Draconie, nazwałeś mnie po imieniu?-zapytała zdziwiona Hermiona
-Tak i tym samym, chciałbym przeprosić Cię za lata szykanowania-zaczął mówić, a Hermiona w tym czasie rozglądała się dookoła szukając kogoś, kto mógłby nałożyć na Draco Imperiusa, aby ten tak mówił.
Gdy ślizgon skończył swój monolog, przytulił Mionę, która mechanicznie to odwzajemniła, choć lekko nie rozumiała swojego zachowania. Może to nie na niego, ale na nią rzucono Imperio.
-Może, zacznijmy od nowa?-rzucił Draco z lekkim uśmiechem, nie takim, który zwykle oznaczał sarkazm, ani takim, który mógłby oznaczać ukryte kłamstwo. Był to uśmiech, który Draco rzucał swojej matce, kiedy z nią rozmawiał, gdy akurat nie była przybita do łóżka.
-Jestem Hermiona Granger, jestem Gryfonką i Prefekt Naczelną Hogwartu.
-Cześć, miło mi Cię poznać Hermiono, jestem Draco Malfoy, ślizgon i Prefekt mojego domu.
-Coś jeszcze, chyba musimy się poznać?
-Ok. No więc..mój ulubiony kolor to czarny(och jak oryginalnie), lubię kuchnię włoską, zwłaszcza spaghetti, uważam iż mugolskie Indie jest naprawdę fajnym gatunkiem muzycznym, lubię węże, mam jednego od dziecka, nazywa się Puszek.
-Jak można tak zranić zwierzę!
-Miałem 5 lat, okej? Hm, chyba słyszę, że ktoś nas szuka-stwierdził Ślizgon po czym również Miona usłyszała krzyki przyjaciół dobiegające z obu stron drzewa.
-Hermiona!-krzyknął Wybraniec pojawiając się przed dziewczyną.
-W końcu Cię znaleźli-odparł Draco opierając się o pień drzewa
-A ty Malfoy co tu robisz?-zapytał zdziwiony jego obecnością Harry.
-Zawieram nowe przyjaźnie czekając na odnalezienie-stwierdził patrząc na Harry'ego spode łba.
-Uspokójcie się! Harry, to jest Draco, gdy mnie szukaliście umilił mi czas...-poczęła mówić Gryfonka gdy wszyscy usłyszeli głośne krzyki. Jeden z nich, wydobywający się ze zdartego od ryku gardła, rozpoznało każde z nich. Ginny wykrzykiwała imiona przyjaciół. Dwa pozostałe głosy zidentyfikował Draco, jako Blaisa i Pansy.
Po dłuższej chwili cała szóstka stała pod wielkim dębem i, co było dosyć dziwne, rozmawiali co rusz śmiejąc się.
-Sorki za pytanko, ale czemu ty, wielki książe Slytherinu znalazłeś się w chyba najbardziej oddalonym od ludzi miejscu na szkolnych błoniach?-zapytał Harry patrząc się na Dracona z nieskrywaną ciekawością
-Uciekał od Greengrass, dziewczyna wprost nie daje mu spokoju-powiedział za przyjaciela Blaise
-Dziękuję za kłamstwa w moim imieniu. Nie, nie uciekam od niej. Ja, po prostu próbuję być jak najdalej, żeby przez przypadek nie rzucić Crucio-zaczął tłumaczyć się Draco
-Może byśmy przenieśli się gdzieś indziej, bo burza chyba wraca-powiedziała Miona zwracając uwagę wszystkich
-Zgadzam się-powiedział Harry.
-Ej, może troszkę się zabawimy? Mam dobrą kolekcję Ognistej Whiskey-powiedział Blaise.
-Ok, ale nasz Pokój Wspólny odpada, bo zjedzą was tam żywcem-odparła Pansy odzywając się pierwszy raz od przyjścia
-Jeżeli rzucicie na siebie zaklęcie kameleona, to będziemy mogli pójść do Wieży Gryffindoru. Mamy z Mioną własne dormitorium-powiedziała Ginny rumieniąc się od przeszywającego wzroku Diabła.
Wspólnie udali się w stronę zamku gdzie Ślizgoni rzucili na siebie czar i stali się niewidzialni. Gdy tylko otworzyli drzwi do pokoju wspólnego cała szóstka zatrzymała się zdumiona tym co zobaczyli.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powracamy!
Skoro już tu jesteście to widzimy ze nie boicie się granicy internetu zwanej fanfiction . Mamy nadzieje ze ta granica spodoba wam się.
Emotikon smile
Nasze próby rymów są lepsze niż poranna kawa.
Kolejny rozdział powinien pojawić się za miesiąc. A wtedy będzie się działo.
Córka Salazara Vati
I córka Godryka Kashura pozdrawiają
P.S. Ten rozdział dedykujemy naszej przyjaciółce, Zohanowi. Ona już wie czemu :D
Emotikon smil
-Co ty tu do cholery robisz Malfoy?!-spytała lekko przestraszona Miona
-To chyba ja powinienem się spytać Cię o to, w końcu to ty spadasz na mnie- odpowiedział lekko zdezorientowany Draco
-Daruj sobie-warknęła Miona.
Pomimo ich polepszonych stosunków, dalej w nawyku mieli warczenie na siebie gdy tylko nadarzyła się do tego okazja.
-To ty spadłaś mi z drzewa jak gwiazdka z nieba-powiedział Ślizgon nie kryjąc uśmiechu
-O co Ci chodzi Malfoy?
-O to, że nadal na mnie leżysz.
-Spadaj-powiedziała wstając i otrzepując swoje ubrania.
-Teraz na poważnie. Co się stało Granger, że lecisz na mnie jak jabłka z drzew?- zapytał poważnym tonem, tak jakby się o nią martwił, co mocno zdziwiło Herm.
-To przez śliskie gałęzie.
-To zapytam inaczej, czemu tam wchodziłaś?
-Chciałam uciec od rozmowy z Harrym i Ginny-odparła, zadziwiając samą siebie otwartością względem kogoś, kogo tak naprawdę wcale nie znała.
Choć w głębi serca czuła, że kiedyś coś się pomiędzy nimi wydarzyło.
-Czyżby Wiewióra i Złote Dziecię zaczęli działać Ci na nerwy?
-Nie, oni nigdy mnie nie wnerwiają, chodzi o Rona. Chcieli mi pomóc, ale wolałam pobyć w samotności.
-Widzę, że też masz zjebany dzień?
Nie wiedzieć czemu Hermiona opowiedziała całą historię z Ronem, swojemu niegdyś wrogowi. Co najbardziej ją zdziwiło, siedział i słuchał, nie wtrącał głupich żartów, ani jej nie wyśmiał. Siedział cicho, a tego ona najbardziej aktualnie potrzebowała.
-Łasic, to kompletny palant-powiedział Draco, gdy Hermiona skończyła opowiadać całą historię- myślałem, że jako szlachetny Gryfon będzie bardziej honorowy i przynajmniej nie będzie robił takich rzeczy wiedząc, że każdy może go zobaczyć.
-Też tak myślałam, ale i tak to, co było między nami wypaliło się już dawno temu. Nawet nie żałuję odjętych punktów.
-Co się stało, Wielmożna Panna Granger nie żałuje odjętych punktów. Jak to jest, że nie ma już z nami tej ułożonej Gryfonki, dla której Wybitny z Transmutacji był najważniejszą rzeczą w życiu?-zapytał Draco pokazując swoje zdziwienie w bardzo nienaturalny sposób
-Wojna i całe te szukanie horkruksów, bardzo mnie zmieniły.
-O nie! Ja, przystojny, wspaniały, najcudowniejszy...
-i skromny-wtrąciła Hermiona
-... Książe Slytherinu, Draco Lucjusz Malfoy, odkrył nowe, tajemne oblicze Hermiony Granger-wykrzyczał Draco-która okazuje się być równie zraniona wojną jak ja-dodał już ciszej
-Stara już nie powróci-wykrzyczała Hermiona zanosząc się śmiechem.
-Nadszedł dzień, kiedy wraz z Hermioną, razem się bawimy, ludzie zapiszcie to gdzieś, bo może już nigdy się to nie zdarzyć.
-Czy ty Draconie, nazwałeś mnie po imieniu?-zapytała zdziwiona Hermiona
-Tak i tym samym, chciałbym przeprosić Cię za lata szykanowania-zaczął mówić, a Hermiona w tym czasie rozglądała się dookoła szukając kogoś, kto mógłby nałożyć na Draco Imperiusa, aby ten tak mówił.
Gdy ślizgon skończył swój monolog, przytulił Mionę, która mechanicznie to odwzajemniła, choć lekko nie rozumiała swojego zachowania. Może to nie na niego, ale na nią rzucono Imperio.
-Może, zacznijmy od nowa?-rzucił Draco z lekkim uśmiechem, nie takim, który zwykle oznaczał sarkazm, ani takim, który mógłby oznaczać ukryte kłamstwo. Był to uśmiech, który Draco rzucał swojej matce, kiedy z nią rozmawiał, gdy akurat nie była przybita do łóżka.
-Jestem Hermiona Granger, jestem Gryfonką i Prefekt Naczelną Hogwartu.
-Cześć, miło mi Cię poznać Hermiono, jestem Draco Malfoy, ślizgon i Prefekt mojego domu.
-Coś jeszcze, chyba musimy się poznać?
-Ok. No więc..mój ulubiony kolor to czarny(och jak oryginalnie), lubię kuchnię włoską, zwłaszcza spaghetti, uważam iż mugolskie Indie jest naprawdę fajnym gatunkiem muzycznym, lubię węże, mam jednego od dziecka, nazywa się Puszek.
-Jak można tak zranić zwierzę!
-Miałem 5 lat, okej? Hm, chyba słyszę, że ktoś nas szuka-stwierdził Ślizgon po czym również Miona usłyszała krzyki przyjaciół dobiegające z obu stron drzewa.
-Hermiona!-krzyknął Wybraniec pojawiając się przed dziewczyną.
-W końcu Cię znaleźli-odparł Draco opierając się o pień drzewa
-A ty Malfoy co tu robisz?-zapytał zdziwiony jego obecnością Harry.
-Zawieram nowe przyjaźnie czekając na odnalezienie-stwierdził patrząc na Harry'ego spode łba.
-Uspokójcie się! Harry, to jest Draco, gdy mnie szukaliście umilił mi czas...-poczęła mówić Gryfonka gdy wszyscy usłyszeli głośne krzyki. Jeden z nich, wydobywający się ze zdartego od ryku gardła, rozpoznało każde z nich. Ginny wykrzykiwała imiona przyjaciół. Dwa pozostałe głosy zidentyfikował Draco, jako Blaisa i Pansy.
Po dłuższej chwili cała szóstka stała pod wielkim dębem i, co było dosyć dziwne, rozmawiali co rusz śmiejąc się.
-Sorki za pytanko, ale czemu ty, wielki książe Slytherinu znalazłeś się w chyba najbardziej oddalonym od ludzi miejscu na szkolnych błoniach?-zapytał Harry patrząc się na Dracona z nieskrywaną ciekawością
-Uciekał od Greengrass, dziewczyna wprost nie daje mu spokoju-powiedział za przyjaciela Blaise
-Dziękuję za kłamstwa w moim imieniu. Nie, nie uciekam od niej. Ja, po prostu próbuję być jak najdalej, żeby przez przypadek nie rzucić Crucio-zaczął tłumaczyć się Draco
-Może byśmy przenieśli się gdzieś indziej, bo burza chyba wraca-powiedziała Miona zwracając uwagę wszystkich
-Zgadzam się-powiedział Harry.
-Ej, może troszkę się zabawimy? Mam dobrą kolekcję Ognistej Whiskey-powiedział Blaise.
-Ok, ale nasz Pokój Wspólny odpada, bo zjedzą was tam żywcem-odparła Pansy odzywając się pierwszy raz od przyjścia
-Jeżeli rzucicie na siebie zaklęcie kameleona, to będziemy mogli pójść do Wieży Gryffindoru. Mamy z Mioną własne dormitorium-powiedziała Ginny rumieniąc się od przeszywającego wzroku Diabła.
Wspólnie udali się w stronę zamku gdzie Ślizgoni rzucili na siebie czar i stali się niewidzialni. Gdy tylko otworzyli drzwi do pokoju wspólnego cała szóstka zatrzymała się zdumiona tym co zobaczyli.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powracamy!
Skoro już tu jesteście to widzimy ze nie boicie się granicy internetu zwanej fanfiction . Mamy nadzieje ze ta granica spodoba wam się.
Emotikon smile
Nasze próby rymów są lepsze niż poranna kawa.
Kolejny rozdział powinien pojawić się za miesiąc. A wtedy będzie się działo.
Córka Salazara Vati
I córka Godryka Kashura pozdrawiają
P.S. Ten rozdział dedykujemy naszej przyjaciółce, Zohanowi. Ona już wie czemu :D
Emotikon smil
środa, 20 kwietnia 2016
Szlama zawsze będzie szlamą
-Hermiona! - krzyknęła Ginny, wyrywając ją z zamyślenia - Gadamy do Ciebie od dobrych 10 minut a ty nie odpowiadasz.
-Zamyśliłam się-odpowiedziała usprawiedliwiając swoje roztargnienie
-Ciekawe nad czym tak myślałaś? - zapytał Harry kierując w stronę Hermiony znaczący uśmiech.
Hermiona już chciała wymyślić wymówkę, podczas gdy uratował ją od tego portret Grubej Damy, do którego właśnie podeszli. Gdy przejście się otworzyło, zobaczyli coś, co przeszło ich najśmielsze oczekiwania.
Ron siedział na wielkiej czerwonej kanapie całując się z największą wywłoką w szkole-Lavender Brown. W głowie Hermiony zaczęła się licytacja, mająca wyłonić zaklęcie, które zadziała najlepiej(aby ruda szuja dostała w końcu po dupie). Jednak ręka Wybrańca na jej ramieniu ją uspokoiła. Jest dziewczyną z zasadami(tu akurat nie potrzeba fenoloftaleiny) więc nie może użyć żadnego z Zaklęć Niewybaczalnych, tylko dlatego, że (chyba już były) chłopak ją zdradził. Choć z drugiej strony gdyby to zrobiła może zdrada byłaby dobrą linią obrony przed Wizengamotem. W jakimkolwiek ze złych czynów wyprzedził ją Harry, który zaczął krzyczeć.
-Miona, nie patrz na to, mój brat to kompletny palant, zresztą on już nie jest moim bratem- zaczęła Ginny
-Nie martw się o mnie i tak mieliśmy zerwać, bój się o to co Harry mu zrobi-początkowo Ruda wydawała się lekko zdezorientowana(dysmózgia) lecz już po chwili zareagowała.
-Harry stój!-krzyknęła
-Ja się tym zajmę-powiedziała Hermiona, w głowie szukając rozwiązania.
No tak! Jest przecież Prefektem Naczelnym! Może rozdawać i zabierać punkty, tak samo jest ze szlabanami.
Hermiona spokojnym krokiem przemierzyła odległość dzielącą ją od kanapy, na której siedział jej były już chłopak, z jedną z najbardziej puszczalskich dziewczyn w szkole.
-Her-her-hermiona? Ja to wyjaśnię. Kotku, to-to-to...-próbował tłumaczyć się Ron, ale jego jęki szybko przerwała Prefekt
- Nie myśl, że działam pod wpływem emocji Ronaldzie, oboje dostajecie tygodniowy szlaban oraz odbieram Gryffindorowi 20 punktów-mówiła ze stoickim spokojem
-Nie zrobisz mi tego, Mionko!
-Dla ciebie Prefekt Naczelna.
-Odwołaj to, bo jeżeli tego nie zrobisz okażesz się jeszcze większą jędzą niż jesteś!-krzyknął Ron czerwony ze złości.
-2 miesiące szlabanu, myślę że powinno być jednak odpowiedniejszą karą-powiedziała spokojnie Hermiona, choć Ginny widziała jak w jej najlepszej przyjaciółce buzuje złość.
-Szlama zawsze będzie szlamą-wysyczał Ron.
-2 miesiące szlabanu i minus 60 punktów-odparła Hermiona próbując ukryć emocje, które nią targały.
Odwróciła się spokojnie na pięcie i wyszła z Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Gdy tylko portret się za nią zamknął ruszyła biegiem w stronę szkolnych błoni. Przemierzając korytarze nie zauważyła nikogo. W końcu dopiero za kilka dni w Hogwarcie pojawią się wszyscy uczniowie.
Dobiegła do wielkiego dębu gdzie w końcu mogła dać ujście swoim emocjom oraz łzom, które zaczęły płynąć po jej twarzy strumieniami. Nie minęło 10 minut gdy usłyszała nawoływanie najmłodszej latorośli rodu Weasley oraz Chłopca-Który-Przeżył. Nie miała ochoty na przebywanie w niczyim towarzystwie więc wdrapała się na wielkie drzewo, chowając się pomiędzy najgęstszymi gałęziami.
Przyjaciele dziewczyny zatrzymali się pod dębem. Mogła sobie pogratulować wejścia na to drzewo. Jednak jej rozmyślania przerwała rozmowa.
-Harry nie mogę uwierzyć, że on to zrobił naszej Mionce-zaczęła płakać Ginny.
Wtedy też w sercu Hermiony coś pękło, było to spowodowane bólem w głosie płaczącej przyjaciółki.
-Ginny nie płacz, nie możesz się obwiniać za czyny swojego brata-mówił ze spokojem Harry
-Nie Harry ja już nie mam brata, zostałeś mi tylko ty- odparła Ryża
-Jesteś pewna?-zapytał Harry
-Niczego nigdy nie byłam bardziej pewna-odpowiedziała śmiertelnie poważna Ginny
-Ja też nie chcę mieć takiego przyjaciela. Chodźmy poszukać Miony
-Dobrze. Abyśmy ją znaleźli. Nie chcę żeby była sama w takiej chwili.
-Wiem, wiem.
Gdy odeszli Hermiona zaczęła rozważać ich rozmowę oraz to co stało się chwilę wcześniej.
Nie, nie żałowała tego co zrobiła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeeej!!!
Na początek chciałybyśmy złożyć komuś najlepsze życzenia!
Mamy tu na myśli Chrzanę! Albowiem jutro kończy 18 lat!
Życzymy Ci Audi i chłopaka z hektarami.
Szczęścia, zdrowia pomarańczy
Niech Ci Malfoy nago tańczy!
STOOOO LAT!
Vati i Kashura
-Zamyśliłam się-odpowiedziała usprawiedliwiając swoje roztargnienie
-Ciekawe nad czym tak myślałaś? - zapytał Harry kierując w stronę Hermiony znaczący uśmiech.
Hermiona już chciała wymyślić wymówkę, podczas gdy uratował ją od tego portret Grubej Damy, do którego właśnie podeszli. Gdy przejście się otworzyło, zobaczyli coś, co przeszło ich najśmielsze oczekiwania.
Ron siedział na wielkiej czerwonej kanapie całując się z największą wywłoką w szkole-Lavender Brown. W głowie Hermiony zaczęła się licytacja, mająca wyłonić zaklęcie, które zadziała najlepiej(aby ruda szuja dostała w końcu po dupie). Jednak ręka Wybrańca na jej ramieniu ją uspokoiła. Jest dziewczyną z zasadami(tu akurat nie potrzeba fenoloftaleiny) więc nie może użyć żadnego z Zaklęć Niewybaczalnych, tylko dlatego, że (chyba już były) chłopak ją zdradził. Choć z drugiej strony gdyby to zrobiła może zdrada byłaby dobrą linią obrony przed Wizengamotem. W jakimkolwiek ze złych czynów wyprzedził ją Harry, który zaczął krzyczeć.
-Miona, nie patrz na to, mój brat to kompletny palant, zresztą on już nie jest moim bratem- zaczęła Ginny
-Nie martw się o mnie i tak mieliśmy zerwać, bój się o to co Harry mu zrobi-początkowo Ruda wydawała się lekko zdezorientowana(dysmózgia) lecz już po chwili zareagowała.
-Harry stój!-krzyknęła
-Ja się tym zajmę-powiedziała Hermiona, w głowie szukając rozwiązania.
No tak! Jest przecież Prefektem Naczelnym! Może rozdawać i zabierać punkty, tak samo jest ze szlabanami.
Hermiona spokojnym krokiem przemierzyła odległość dzielącą ją od kanapy, na której siedział jej były już chłopak, z jedną z najbardziej puszczalskich dziewczyn w szkole.
-Her-her-hermiona? Ja to wyjaśnię. Kotku, to-to-to...-próbował tłumaczyć się Ron, ale jego jęki szybko przerwała Prefekt
- Nie myśl, że działam pod wpływem emocji Ronaldzie, oboje dostajecie tygodniowy szlaban oraz odbieram Gryffindorowi 20 punktów-mówiła ze stoickim spokojem
-Nie zrobisz mi tego, Mionko!
-Dla ciebie Prefekt Naczelna.
-Odwołaj to, bo jeżeli tego nie zrobisz okażesz się jeszcze większą jędzą niż jesteś!-krzyknął Ron czerwony ze złości.
-2 miesiące szlabanu, myślę że powinno być jednak odpowiedniejszą karą-powiedziała spokojnie Hermiona, choć Ginny widziała jak w jej najlepszej przyjaciółce buzuje złość.
-Szlama zawsze będzie szlamą-wysyczał Ron.
-2 miesiące szlabanu i minus 60 punktów-odparła Hermiona próbując ukryć emocje, które nią targały.
Odwróciła się spokojnie na pięcie i wyszła z Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Gdy tylko portret się za nią zamknął ruszyła biegiem w stronę szkolnych błoni. Przemierzając korytarze nie zauważyła nikogo. W końcu dopiero za kilka dni w Hogwarcie pojawią się wszyscy uczniowie.
Dobiegła do wielkiego dębu gdzie w końcu mogła dać ujście swoim emocjom oraz łzom, które zaczęły płynąć po jej twarzy strumieniami. Nie minęło 10 minut gdy usłyszała nawoływanie najmłodszej latorośli rodu Weasley oraz Chłopca-Który-Przeżył. Nie miała ochoty na przebywanie w niczyim towarzystwie więc wdrapała się na wielkie drzewo, chowając się pomiędzy najgęstszymi gałęziami.
Przyjaciele dziewczyny zatrzymali się pod dębem. Mogła sobie pogratulować wejścia na to drzewo. Jednak jej rozmyślania przerwała rozmowa.
-Harry nie mogę uwierzyć, że on to zrobił naszej Mionce-zaczęła płakać Ginny.
Wtedy też w sercu Hermiony coś pękło, było to spowodowane bólem w głosie płaczącej przyjaciółki.
-Ginny nie płacz, nie możesz się obwiniać za czyny swojego brata-mówił ze spokojem Harry
-Nie Harry ja już nie mam brata, zostałeś mi tylko ty- odparła Ryża
-Jesteś pewna?-zapytał Harry
-Niczego nigdy nie byłam bardziej pewna-odpowiedziała śmiertelnie poważna Ginny
-Ja też nie chcę mieć takiego przyjaciela. Chodźmy poszukać Miony
-Dobrze. Abyśmy ją znaleźli. Nie chcę żeby była sama w takiej chwili.
-Wiem, wiem.
Gdy odeszli Hermiona zaczęła rozważać ich rozmowę oraz to co stało się chwilę wcześniej.
Nie, nie żałowała tego co zrobiła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeeej!!!
Na początek chciałybyśmy złożyć komuś najlepsze życzenia!
Mamy tu na myśli Chrzanę! Albowiem jutro kończy 18 lat!
Życzymy Ci Audi i chłopaka z hektarami.
Szczęścia, zdrowia pomarańczy
Niech Ci Malfoy nago tańczy!
STOOOO LAT!
Vati i Kashura
Prolog
Od 3 miesięcy nieoficjalnie trwa wojna. Na szczęście Złote Trio znalazło wszystkie horkruksy. Zastanawiającym jest jednak bezwględny zakaz od Dumbledora odnośnie zniszczenia ich. Jednak nasi bohaterowie nie próbują podważać jego decyzji, w końcu to drugi najpotężniejszy czarodziej na świecie.
Hermiona ma większe zmartwienia, ostatnio ciągle jest jej słabo(czyżby ciąża), a gdy tylko się wkurza, wszystko dookoła niej unosi się w powietrzu. Coraz częstsze awantury z Ronem wcale jej w tym nie pomagają. Dziewczyna podejrzewa, że jest taki przez wojnę. Po szkolnych korytarzach coraz częściej krzątają się śmierciożercy, ale chyba tylko Hermiona to zauważa(psychiatra!!!). Najczęściej są to jednak Malfoy i Zabini, którzy od początku tego roku, nawet raz nie nazwali jej szlamą. Co najdziwniejsze zwykle zatrzymają się i powiedzą jej krótkie "Cześć", ustępują jej miejsca czy otwierają drzwi. Jednak ona tego nie zauważa grzeczności chłopaków, zbyt przejęta tym, że uczucie, które kiedyś łączyło ją i Rona chyba zaczęło wygasać.
Szczęśliwym faktem jest to, że pomimo upadku związku z Rudowłosą , Harry nieźle się trzyma i dalej się przyjaźnią.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witamy użytkowniku,
właśnie przeczytałeś nasz prolog. Mamy nadzieję, że jeszcze nie odechciało Ci się żyć i wcale nie planujesz samobójstwa.
Vati i Kashura
Hermiona ma większe zmartwienia, ostatnio ciągle jest jej słabo(czyżby ciąża), a gdy tylko się wkurza, wszystko dookoła niej unosi się w powietrzu. Coraz częstsze awantury z Ronem wcale jej w tym nie pomagają. Dziewczyna podejrzewa, że jest taki przez wojnę. Po szkolnych korytarzach coraz częściej krzątają się śmierciożercy, ale chyba tylko Hermiona to zauważa(psychiatra!!!). Najczęściej są to jednak Malfoy i Zabini, którzy od początku tego roku, nawet raz nie nazwali jej szlamą. Co najdziwniejsze zwykle zatrzymają się i powiedzą jej krótkie "Cześć", ustępują jej miejsca czy otwierają drzwi. Jednak ona tego nie zauważa grzeczności chłopaków, zbyt przejęta tym, że uczucie, które kiedyś łączyło ją i Rona chyba zaczęło wygasać.
Szczęśliwym faktem jest to, że pomimo upadku związku z Rudowłosą , Harry nieźle się trzyma i dalej się przyjaźnią.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witamy użytkowniku,
właśnie przeczytałeś nasz prolog. Mamy nadzieję, że jeszcze nie odechciało Ci się żyć i wcale nie planujesz samobójstwa.
Vati i Kashura
Na Merlina!
Córka Salazara Vati
i
Córka Godryka Kashura
Spotkały się na szkolnych błoniach
i tak zaczęła się historia.
Po długich rozmowach
doszły do wniosku, że nie warto
nienawidzić tylko kochać.
Połączyła je miłość dwójki wrogów.
Wzięły więc pióra i szybko
napisały historię niestworzoną.
O sześciu wrogach, których połączyła
miłość.
Tak jak je pod dębem złączyła ta przyjaźń
Więc postanowiły napisać historię
ich przyjaźni pod inną osłoną.
Gdyż Córka Salazara i Córka Godryka
właśnie o tym piszą.
O przyjaźni niestworzonej i nieprzewidywalnej
O miłości, która przetrwa wojnę.
Córka Salazara i Córka Godryka zapraszają na historię
pt.: "Tylko miłość przetrwa wojnę".
Ale o co ta wojna się dopiero dowiecie,
bo wróg może okazać się najlepszym sprzymierzeńcem,
a rodzina znienawidzonym obleńcem
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)