Po jakże wyczerpującej bitwie Diabeł vs Smok, która była
sędziowana przez jakże nieomylną Gryfonkę, niejaką Hermiona Granger, ogłoszono
wyniki.
- Niniejszym, przez nadaną mi , przeze mnie władzę, ogłaszam
i informuję, że lepszym, w sprawnym rzucaniu zaklęć i ich unikaniu, jest… -
Hermiona otworzyła kopertę – jesteście
obaj!
- Moim zdaniem powinniśmy to opić. Takie sytuacje zdarzają
się bardzo rzadko - stwierdziła Pansy
- Kto jest za niech się zgłosi, kto jest przeciw, także
prosimy o podniesienie ręki, kto się wstrzymuje? Uwaga liczę głosy! -
Zadecydowała Ginny
Po opiciu wielkiej i niepowtarzalnej bitwy, wszyscy się
zastanawiali co mogą robić. Gra w butelkę już się znudziła. Ginny z nudów
zaczęła nucić sobie piosenkę, którą słyszała kilka dni temu w mugolskim radiu,
które trzyma Hermiona.
- Ginny czy to „Set on the fire” ?- zapytała Miona.
- Tak, ostatnio słyszałam to w radiu.
- Hm… A może pogramy w „Czółko”? - zaproponowała panna Granger
- O tak, tak, tak. Jestem jak najbardziej za! - krzyknęła
rozentuzjowana Ginerwa.
- A na czym to polega? - spytała Pansy.
- To banalna gra, piszemy na karteczkach hasła i losujemy,
każdy przykleja sobie do czoła wylosowaną karteczkę . Zadaje pytania, aż
zgadnie - wytłumaczyła Miona
- O fajnie brzmi fantastycznie. Zagrajmy w to!
- Ja będę pierwsza to
to ogarniecie- zaproponowała prefekt naczelna. Herm nałożyła specjalną gumkę na
czoło i wylosowała jedno z haseł o nazwie „landrynka”
-Czy jestem człowiekiem?-zapytała Hermiona
-Nie-odkrzyknęli chórem
-Czy jestem czymś do jedzenia?
-Tak
-Czy jestem czymś słodkim?
-Tak
-Czy jestem cukierkami?
-Tak. Ale konkretnymi -
odpowiedział Draco
-Landrynki?
-TAK!
-Dobra, teraz ja – powiedziała Pansy szybko podnosząc się z
miejsca
Dziewczyna zanurzyła rękę w misce z karteczkami i wylosowała
jedną. Na papierze napisane było „miotła”.
-Czy jestem człowiekiem?
-Nie
-Czy jestem jedzeniem?
-Nie
-Czy jestem magiczna?
-Tak
-Czy jestem różdżką?
-Nie
-Czy jestem bronią?
-Nie
-Czy jestem miotłą
-Tak!
-To teraz ja!-krzyknęli jednocześnie Harry i Draco
Po półtorej godziny gry wszyscy okrzyknęli mistrzynią gry
Mionę. Ale także znudziło m się to zajęcie.
- Co zamierzamy teraz robić ?- zapytała Ginny.
- Możemy trochę potańczyć – zaproponowała Miona, na co wszyscy się
zgodzili
- Hej Malfoy ma wyzwanie! - krzyknął pijany Blaise.
- Jakie Diable?
- Mogę się założyć, że nie wypijesz całej wanny wody.
- Ja tego nie zrobię?! JA?! Ja zrobię wszystko - Smok jakże
wzburzony niewiarą przyjaciela w jego zdolności poszedł do łazienki. Jednak
jego stan upicia alkoholowego dorównywał temu u Blaise'a. Draco zdołał tylko złapać
kran, jednak nie złapał równowagi i upadł prosto do wanny. Niestety nie zdołał
się już z niej podnieść. I tam pozostał, zasypiając w błogiej nieświadomości
tego co może się zdarzyć o poranku i jak zemścić mogą się pozornie niewinne
kobiety tego jakże szacownego grona nowych przyjaciół. Niedługo po zaśnięciu
snem kamiennym Smoka, w objęcia Morfeusza odszedł Blaise i Harry. Dziewczyny
jeszcze dzielnie się trzymały i rozpracowały butelkę Ognistej. Po pewnym,
niedługim czasie i je zmorzył sen. Jedynym plusem tego było to, że zasnęły w łóżku,
a nie w tak dziwnych miejscach jak panowie.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Witamy!
Równo 3 miesiące od czasu udostępnienia ostatniego rozdziału, dodajemy kolejny!
Następne powinny pojawić się dużo szybciej
Pozdrawiamy Kashura&Vati
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz