-Miona proszę powiedz, że masz eliksir na kaca-powiedziała Ryża nawet nie otwierając oczu-w ogóle czemu śpimy w jednym łóżku?
-Wstań to sobie przypomnisz.
Gdy Ruda się podniosła to, aż oniemiała, ale po chwili wszystko sobie przypomniała. Bałagan w pokoju był nieziemski, ale Ginny i tak chciało się śmiać na samo wspomnienie zeszłej nocy.
-A może obudzimy ich w taki sposób, że zapamiętają to do końca życia?-zapytała z nadzieją Ruda.
-Jasne, tylko znajdę eliksir.
Gdy 6 fiolek eliksiru spoczęło w dłoni panny Granger, to zawartosć jednej z nich wylądowała w przełyku najmłodszej latorośli Wesleyów, a druga u Miony.
-A może Pansy oszczędzimy tego hałasu,wiesz solidarność jajników-zaproponowała Miona.
-Dobry pomysł. A zauważyłaś, że Pansy się zmieniła?
-Tak! Nie jest już taką tapeciarą…
-Nie ubiera się jak jakaś ladacznica…
-Nie klei się już do każdego chłopaka…
-Nie wyzywa wszystkich wokół…
-Nie śmieje się z każdego…
-Nie jest już taka cyniczna…
-Dwulicowa…
-Ironiczna…
-Sarkastyczna…
-Podła…
-Bezuczuciowa…
-Plastikowa…
-Zdzirowata…
-Samolubna…
-Nieuczciwa…
-Egocentryczna…
-Wyniosła…
-Próżna…
-Despotyczna…
-Uznam to za komplement. Więc dziękuję.
Dopiero teraz przyjaciółki spostrzegły, że Pansy już nie śpi i przysłuchuje się im. Jak na zawołanie obie się uśmiechnęły do panny Parkinson.
-Chyba nie masz nam za złe za tę rozmowę?
-Nie. Nawet mi się miło zrobiło, że nie uważacie mnie już za tą: "ladacznicę".
Wszystkie uśmiechnęły się do siebie i wiedziały, że się zaprzyjaźnią.
-No dobra to jak mamy już ustalone, że się na siebie nie gniewamy i się lubimy to trzymaj.-eliksir wylądował idealnie w ręce czarnowłosej. –trzeba obudzić chłopaków, ale tak aby zapamiętali, że z nami się nie zasypia. Miona jaki jest plan ?
-Załóżcie słuchawki a ja zrobie reszte.
Miona wyczarowała głośnik na całą ścianę i włożyła jedną z płyt którą posiadała w Hogwarcie, wybrała odpowiednia piosenkę i uciekła do dziewczyna na łóżko i założyła słuchawki. Po chwili w pokoju było słychać mocne dźwięki Black Sabbath - Loner
Chłopakom udało się przekrzyczeć muzykę, której chwilę później nie było słychać bo głośniki wybuchły od zaklęcia Malfoya.
-Czy wyście do reszty zwariowały!-krzyknął Draco.
-Nie złość się, bo złość piękności szkodzi- zaśmiała się Pansy- A poza tym nie dostaniecie tego- wskazała na trzy buteleczki, które trzymała Hermiona.
-Nie! Miona nie rób mi tego! – Harry zrobił oczy spaniela.
-Tobie Harry dam, w końcu wiszę Ci przysługę.
-Dzięki Miona! – krzyknęło Złote Dziecię
-A my? – Zapytał Diabeł, który nadal miał czerwone afro.
-Nic za darmo!
-Ale mi dasz?- Blaise zrobił maślane oczka.
-Nic Ci nie da, ona jest nieugięta- Wtrącił żywszy Harry.
-Całkiem jak Mc-Obrończyni-Wszystkich-Dziewic-Gonagall-dodał Draco.
-Hahaha. Za ten tekst możesz dostać eliksir- po chwili i Draco był szczęśliwy.
-Ej!-oburzył się Diabeł.
-Co się stało Diabełku?-zapytała Ginny.
-Macie zamiar mnie torturować?
-Skąd te wnioski?
-Nie chcecie dać mi eliksiru.
-Dobra spoko! Jest niedziela! Mam dzień dobroci dla zwierząt!- powiedziała Miona- A tak w ogóle która godzina?
-12:00- zaszpanował Malfoy swoim złotym Rolexem.
- A ktoś w ogóle coś pamięta. Bo ja tylko piata ognistą i nas na kanapie. A co było dalej?- Miona zadała pytanie, a Smoka zakuło cos w serduszku (które jednak posiada). Hermionie film urwał się w tak dobrym momencie (jak w Polsacie).
-E… ja pamiętam wszystko do żartu na Weasleyu- odparła Pansy.
-A ja do bitwy na zaklęcia Malfoya i Zabiniego-stwierdził Harry.
-A ja pamiętam wszystko!- krzyknął Blaise- Nawet mam nagranie!
-Merlinie człowieku! Co z Toba jest nie tak?! Po co Ci nagrania z życia? Pamiętnik piszesz?-dziwiła się Ginny.
-Nie te nagrania są dobrym szantażem!
-A po co Ci szantaż?
-A po to by później mieć z tego zysk.
-Ej! Dość! Wystarczy bo się rozkręcacie. Nie mam ochoty tego słuchać- wtrąciła Pansy.
-Ja proponuję, abyśmy się ogarnęli i poszli na obiad- pomysł Miony spodobał się każdemu.
-Ja zajmuje pierwsza łazienkę!-krzyknęła Ryża.
2 GODZINY PÓŹNIEJ
-Myślę, że na obiad warto wejść oddzielnie, bo to będzie za duży szok dla wszystkich, gdy zobaczą trójkę Ślizgonów i Gryfonów razem wchodzących na obiad a do tego śmiejących się-powiedziała Ginny
-Co racja to racja!-przyznał Blaise, który od dłuższego czasu wpatrywał się w Wiewiórkę, co ją bardzo irytowało.
-Najpierw musimy się wydostać z Wieży i tego pokoju –uświadomiła ich Hermiona.
-A od czego mamy różdżki i zaklęcia?-odpowiedział Draco.
-No dobra wyjdziemy z jamy Gryfiaków i pójdziemy za winkiel, odczarujemy się, poczekamy 10 minut i pójdziemy na obiad. Bo Diabeł chce JESĆ!
-No dobra to idziemy.
Trójka Gryfonów siedziała już na obiedzie 30 minut i zastanawiali się gdzie do jasnej Avady są Ślizgoni z którymi wczoraj imprezowali. Miona miała wrażenie, że ktoś z jej domu ich przyłapał na tym, że stoją tak blisko Wieży. Ginny myślała, że Diabeł znów wpadł na jeden z tych swoich wspaniałych pomysłów i gdzieś wybyli. Harry zaś myślał, że po prostu nie są głodni, mimo zapału Diabła do obiadu. A jaka była prawda? Otóż zważywszy na to, że są wakacje (w naszym opowiadaniu Dumbledor pozwolił uczniom zostać na wakacje w szkole, gdyż za bardzo obawia się Toma. Tak wiec nasi bohaterowie spędzają sierpień w Hogwarcie.) postanowili, że zrobią mały kawał ulubionym Gryfonom i zaszyli się w dormitorium Ginny i Hermiony, a o obiad poprosili skrzata. W czasie zapełniania żołądków przez innych uczniów oni posprzątali cały bałagan po imprezie i postanowili zorganizować leniwą niedziele, czyli leżenie i oglądanie filmów, aż usną. Wszystko było gotowe. Telewizor na całą ścianę, multum popcornu, barek pełen kremowego piwa i innych ciekawych napoi, szwedzki stół, a nawet zakosili Severusowi porządny zapas eliksiru na kaca. Teraz wystarczyło czekać, aż szanowne Gryfiaki postanowią przywlec tu swoje zadki.
Jakie było ich zdziwienie kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Hej Granger jesteś tam?-rozpoznali glos Rona-Mamy do pogadania o moim szlabanie-Ron czekał chwile, aż jego ex dziewczyna otworzy drzwi, aby mógł z nią „pogadać”, co w jego rozumowaniu miało oznaczać, że chce wykorzystać swój urok osobisty, a raczej jego brak, aby Prefekt Naczelna odwołała szlaban, bo są przecież wakacje.
Draco, Blaise i Pansy stali jak wmurowani, kiedy drzwi zaczynały się otwierać. To ściągnęło by na nich okropne kłopoty. Na szczęście Pansy jako jedyna zdrowo myśląca w tym towarzystwie wyciągnęła różdżkę i kilkoma zaklęciami ukryła wszystko i wszystkich tak aby Ron nie mógł niczego dojrzeć.
Dla trójki Ślizgonów otwieranie drzwi ciągnęło się w nieskończoność. Gdy w końcu Ron zajrzał do pokoju, uśmiechnął się jak psychopata i zaczął swój misterny plan powstrzymania Hermiony przed szlabanem.
Wow! Meeega opowiadanie! Naprawdę wciąga, do tego pełne humoru i dobrej zabwy :D
OdpowiedzUsuńBoję się nieco pomysłu Rona... Czyżby chciał zaciągnąć Hermionę do łóżka a potem zaszantarzować? Że jak dostanie szlaban to on komuś powie?...
Taaak, ta moja wielka wyobraźnia xD
Choć kto wie... xD
Zapraszam Cię również serdecznie do mnie, piszę opowiadanie o Dramione, po dłuższej przerwie. Mam nadzieję, że ci się spodoba :)
Czekam na kolejny rodział!
Pozdrawiam ❤
Maddie
http://hermiona-i-draco-dramione.blogspot.com