„Nienawidzę być piątym kołem u wozu! A teraz co robię? Siedzę obok przytulonej do boku Malfoy’a Miony i oglądamy film. Jak ja nienawidzę takich sytuacji. Może gdyby nie to, że Harry i Ron nienawidzą Miony za to że związała się niby ze śmierciożercą to nie czułabym się tak niezręcznie. Golden Trio już nie istnieje tylko dlatego, że chłopaki mają wizję w której na świecie nie ma takich osób jak Malfoy czy Zabini. Śmiertelnie obrazili się na Hermionę, a przy okazji i na mnie za to, że stanęłam w jej obronie. Dobrze pamiętam tą kłótnie.
-Ginny przestań zadawać się z tą zdrajczynią!
-Nie mam najmniejszego zamiaru Ronaldzie! To jest moja przyjaciółka i nie obchodzi mnie to że związała się z Malfoyem. Dla mnie liczy się to, że jest szczęśliwa!
- Ale ona nas zdradziła nie po to walczyliśmy i pokonaliśmy Voldemorta , żeby teraz takie szumowiny jak Malfoy czy Zabinni wchodzili nam w drogę!- teraz i Harry włączył się do kłótni, tylko nikt zauważył, że do Pokoju Wspólnego Griffindoru weszła osobo o którą się kłócimy.
- Ginny przestań się z nimi kłócić to jest twój brat i przyjaciel i nie mam zamiaru stawać pomiędzy wami.
- Nie Hermiona ja się będę z nimi kłócić tak długo dopóki nie zrozumieją, że ja nie zrezygnuje z tej przyjaźni bo jesteś dla mnie jak siostra! Braci mam wielu ale siostrę tylko jedną.
-W takim razie masz o jednego brata mniej, skoro i tak masz ich dużo to co ci zależy mieć miej o jednego głupiego brata co?-zapytał zirytowany Ron
-Skoro tak uważasz to tak mam o jednego brat mniej a raczej teraz mam już tylko dwóch braci, bo tylko Fred i Georg uznają związek Miony!
Teraz Miona nie opuszcza mnie na krok jest mi za to wdzięczna i dlatego teraz siedzę w pokoju prefektów i oglądam ten gówniany film. Może tez czułabym się lepiej gdyby Draco (tak jesteśmy na tym etapie że na prośbę Miony zwracamy się do siebie po imieniu. Mam wrażenie że on zaczyna mnie lubić. O MERLINIE!!! A może my się w przyszłości zaprzyjaźnimy. To dopiero by było heca bo na razie to się tylko tolerujemy) nie zapraszał tu tego swojego kumpla Zabiniego. O o wilku mowa, a już zaczynało się robić przyjemnie”- myślała Ginny.
- Hejka ludzie!-przywitał się Blaise.
- Hej Diable! Siadaj stary. Co tam u ciebie słychać?
- A weź nic nie mów. Mam ochotę walnąć kogoś tam na górze za głupie pomysły i listy mojej matki.
- A co takiego pisze, że się tak wściekasz, przyjacielu?
-To Ci zacytuję” Blaise ja rozumiem, że jesteś młody, hormony buzują i te sprawy, ale mógłbyś wziąć przykład z Dracona i w końcu się ustatkować!!!!!” Potem jeszcze pisała, że jestem na tyle duży, że sam mam sobie znaleźć wybrankę!
- To w czym problem Brachu?
- W tym , że jak do skończenia szkoły nie pojawię się z kobietą życia to czarami zaciągnie mnie do kościoła na ślub z jakimś pustym plastikiem.
- I co z tym zrobisz?- zapytała Miona.
- Nic. Dopiero wrzesień. Mam to w dupie.
- Ale przecież ty masz dopiero 17 lat. Jak to możliwe że wymuszają na tobie małżeństwo?- zapytała Ginny
-No wiec jak nie znajdę do tego czasu dziewczyny to wyjadę z kraju. Zawsze chciałem zwiedzić Honolulu.
-Życiowy plan. A jak masz zamiar go wykonać – teraz rozmowa toczyła się miedzy Ryżą a Diabłem.
- Jeszcze tego nie wiem ale mam na to 10 miesięcy. Wiec nie masz o co się martwic Wiewiórko.
- A kto powiedział że ja się martwię?
- Ty zadając te pytania.
-Jesteś nie normalny. Miona poprzyj mnie. Eeee…… Miona?- Ginny się zdziwiła ponieważ jej przyjaciółki ani Malfoy’a nie było w pokoju- Gdzie oni są?
- Zapewne starają się o dziedzica Malfoyów.
-No to ja sobie pójdę.
-Poczekaj odprowadzę Cię!
-Nie ma takiej potrzeby Zabini. Nie zgubię się.
-Ale nie wiadomo na kogo trafisz po drodze.
-Bez przesady ten zamek nie jest, aż tak straszny.
-A kto wie co lub co kryje się w tych zakamarkach.
Po 5 minutach szli korytarzami Hogwartu, a śmiech Rudej było słychać daleko. Ginny nie spodziewała się, że Diabeł okaże się taki śmieszny.
-Teraz i ty bratasz się z wrogami!!-krzyknął czerwony ze złości Ron.
-Bez przesady Ron ja wracam do wieży, a Blaise mnie tylko odprowadza.- zarówno Ron jaki i Diabeł byli zaskoczeni. Blaise dlatego, że Ryża nazwała go pierwszy raz po imieniu. Zawsze był dla niej „Zabinim”. Zaś Ron wściekał się bo siostra stanęła po stronie Diabła.
-Teraz jesteście już po imieniu. Szybko dość. –wysyczał Ron.
- Ej Weasley szacunku trochę mówisz do kobiety, a do tego twojej siostry.- Zabini postanowił się wtrącić.
-Nie mów mi co mam robić ty zakichany śmierciożerco!-Ron był już tak czerwony że mógłby konkurować z pomidorem. Diabeł zaś zaciskał zęby i pięści. Był zmuszony wstąpić do szeregów Voldemorta i nie lubi jak ktoś mu to wytykał, bo nikt (poza Draco) nie znał prawdy jak tak naprawdę w kręgu wewnętrznym wyglądało wszystko.
-Ron zejdź mi z oczu! To że łączą nas więzy krwi nie oznacza że jesteś moim bratem! Nienawidzę Cię! Nienawidzę za to co zrobiłeś Mionie, za to że ona Ci to wybaczyła, a ty dalej to robiłeś! Nienawidzę Cię za to, że obraziłeś się na Herm za to, że znalazła szczęście! Bo ty nie potrafisz pojąć że ona zaczęła nowe życie! Nie potrafisz pojąć, że nie wszyscy chcą być pod twoją władzą!!!- Blaise widząc, że Ginny dopiero się rozkręca, a wokół nich zbiera się coraz więcej uczniów postanowił zainterweniować. Przerzucił sobie Ryżą przez ramię i zaczął się oddalać. Po chwili Ruda przestała się wyrywać i bić Blaisa. Teraz tylko wzdychała z frustracją. Diabeł po dłuższej chwili doszedł do celu podróży. Rozejrzał się czy nikogo nie ma i postawił Rudą na ziemi.
-Zabinni co my robimy na wieży Astronomicznej?-zapytała zdziwiona Ginny.
- O czyli już nie będziesz mówiła mi po imieniu? Szkoda… No dobrze. Jak mam problem to przychodzę tu i myślę.- po chwili dodał- jesteś jedyną osobą, której to powiedziałem.- Ginny uśmiechnęła się. Nie wiedziała dlaczego ale zrobiło jej się cieplej na sercu, że ona jest tą pierwszą(bez podtekstów Kashura!!!!).
-Czyli przychodzisz tu aby pomyśleć? No nieźle… Nie jest tu, aż tak źle.
-Ale to jeszcze nie tu.
-Ale przecież jesteśmy już najwyżej jak się da.
-No właściwie to nie.- Ginny przeglądała się co chce uczynić Diabeł. On natomiast podszedł do ściany, stuknął w nią trzy razy, a w niej pojawiły się schody.
-Choć. Nie masz się czego bać.-zachęcił ją Blaise, po czym złapał ją za rękę pociągnął na górę, a schody znów znikły za ścianą.- odkryłem to na 3 roku i to jest miejsce tylko moje. No i teraz twoje.
-Czemu mnie tu zabrałeś?
-Żebyś mogła sobie pomyśleć. Tylko proszę nie rozpowiadaj nikomu o tym miejscu, bo zaczną złazić się tu tłumy.
- Dobrze nikomu nie powiem.
- Dzięki. A teraz powiedz co takiego Ron zrobił Hermionie, że go tak nienawidzisz?
-Na początku zaproponował jej luźny związek. Taki bez zobowiązań, żeby mógł sypiać z panienkami, bo Hermi nie chciała z nim się przespać. Płakała mi w ramie dwa dni. Później on ją przeprosił i powiedział, że to był jednak głupi pomysł i ona mu wybaczyła. A ja poczułam ulgę, że mój brat choć trochę zmądrzał. Ale tydzień po przeprosinach wybrałyśmy się z Mioną na zakupy, wtedy już nie byłam z Harrym ale mniejsza z tym wróćmy do tematu. No więc poszłyśmy na zakupy, ale zapomniałyśmy pieniędzy więc wracamy do domu i na stole jest karta, że mam razem z rodziną poszli odwiedzić przyjaciół i Tylkom Harry i Ron są w domu. Postanowiłyśmy ich przestraszyć wiec weszłyśmy na górę i słyszymy jakieś jęki. Trochę niecodzienne co? Wchodzimy do pokoju, a tam Ron bzyka się z jakąś pustą panienką. Myślałam, że Miona wybiegnie z płaczem, ale ona zrobiła coś innego. Poprosiła mnie na migi abym była cicho. Podeszła do łóżka Rona, wyciągnęła różdżkę i oblała ich lodowatą wodą. Wyobraź sobie minę Rona kiedy ją zobaczył. Miona zaczęła mu wytykać wszystko, nawet nie wiesz ile ona zna określeń i wyzwisk. Zwyzywała go 38 określeniami, a na koniec dodała, że cieszy się, że z nim nie spała bo to byłaby trauma do końca życia. O dziwo nie płakała po rozstaniu a wręcz cieszyła się. No a potem na Pokątnej spotkała Malfoy’a. Tylko proszę nikomu nie rozpowiadaj tej historii. Całą prawdę zna tylko kilka osób ja, Hermiona, Ron, Harry, Draco mi i teraz ty.-Ginny nie wiedziała dlaczego wyznała mu to wszystko, ale cieszyła się, że to Blaise, a nie ktoś inny.
-WOW! Tym to normalnie mnie zbiłaś z tropu. Nie wiedziałem, że Łasic może być, aż tak głupi!
-Jak widać głupota idzie w patrzę z wzrostem.
-A czemu mi to powiedziałaś, przecież ty nawet mnie nie lubisz?- Zabini postanowił sprawdzić czy Hermina miała rację mówiąc mu, że Ginny jest w nim zakochana.
-A czemu miałabym Ci tego nie mówić i tak Malfoy by Ci to powiedział. I to nie jest tak że ja Cię nie lubię. Ja po prostu….-Ginny przestała mówić go zorientowała się, że zagalopowała. Nie chciała mu przecież mówić, że od 5 klasy jest w niego zaopatrzona. Byłoby to wysokie prawdopodobieństwo, że ją wyśmieje.
-Po prostu co….-dopytywał się Diabeł. I on już wiedział o uczuciach Ginny ale chciał to usłyszeć z jej słów aby móc jej odpowiedzieć, że on ją też kocha.
- Nic. Może o tym zapomnimy?
-Ale ja nie chcę zapominać! Ginny co chciałaś powiedzieć!- Blaise nie dawał za wygraną. Ginny natomiast żeby się nie ośmieszyć postanowiła że sobie pójdzie.
-Nic! Nic nie chciałam powiedzieć. Wiesz co pójdę już.- Ryza wstała już i zmierzała ku schodom ale coś ją powstrzymało. Były to bowiem ramiona pewnego czarnoskórego Ślizgona, które owinęły się wokół jej tali. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zwróciła uwagi, a była odwrócona twarzą do Diabła.
-Zabini co ty robisz?
- Ja wiem co ty chciałaś powiedzieć ale chcę to usłyszeć. Jak wymawiasz to!
-Ale o co ci chodzi?!?
-Ginny ty myślałaś, że się nie zorientuje. Na każdej przerwie gdy się mijamy to albo patrzysz na mnie tak intensywnie, że mam ochotę zostawić wszystko i podbiec do ciebie żeby cię pocałować. Albo spuszczasz wzrok i się rumienisz. Jak się do ciebie uśmiechnę to robisz to samo. A tak na marginesie ładnie wyglądasz gdy się rumienisz.
- Ale Blaise…-nie dokończyła gdyż Diabeł z wielką zachłannością wpił się w jej usta. Ruda na początku była zdziwiona i bierna na to co robi, ale po chwili ocknęła się i z taką samą pasją oddała pocałunek. Nie wiedzieli ile czasu minęło ale nie obchodziło ich to liczyli się tylko oni. Tu i teraz. Kiedy w końcu się od siebie oderwali pierwszy przemówił Diabeł.
-Ginny, nie jestem pewien co do mnie czujesz, ale wiem że nie jestem ci obojętny, tak samo jak ty mi. Podobasz mi się od 4 klasy, a od 6 jestem w tobie zakochany. Kocham Cię!
-Ja nie wiem co mam Ci powiedzieć. Nie! Choć teraz może i mam jedną rzecz do powiedzenia. Kocham Cię Bleise! Kocham Cię jak szalona od 5 klasy i na razie mi się to nie zmieni.
-Nie zmieni Ci się to jeszcze przez dłuuuuugi czas.-Gdy to powiedział ponownie wpił się w jej usta, tylko teraz Gin oddała pocałunek od razu. Na dach wieży spędzili jeszcze razem półtorej godziny. Przytulali się, całowali i żartowali. Gin od śmiechu bolał brzuch.
-Blaise a co powiemy innym?-zapytała w końcu Ruda, bo to pytanie nurtowało ją od początku.
-Draco i Hermiona wiedzieli, że i tak będziemy razem. Nawet się założyli o to kiedy się zejdziemy. A zdania reszty jakoś mnie nie obchodzą.
- No dobra to kto wygrał zakład i o ile się założyli?
-Mój jakże drogi i najlepszy przyjaciel nie wierzył we mnie i strzelał wakacje, a Hermiona Środek roku szkolonego. Założyli się o to kto przez tydzień będzie spał po stronie okna.
-Czyli żadne z nich nie wygrało?
-Tak dalej musza spać na zmianę!
-Ok … niezły zakład ale choć już zbliża się pora kolacji.
-Chcesz zrobić wielkie wejście?
-Tak niech wiedzą, że jesteś już zajęty. Bo jak jakaś Ślizgonka spojrzy choć raz na ciebie to już w całym życiu nie będzie miała czym patrzeć!
-Spokojnie Ginny. Mnie nikt inny poza tobą nie obchodzi.
-No to masz szczęście.
15 minut później
Kolacja trwa już od 10 minut i wszyscy są już na swoich miejscach. Nawet Blaise. Umówili się z Ginny, że zrobią wielkie wejście. I tak właśnie będzie.
Ginny weszła do Wielkiej Sali i tak jak zawsze skierowała się do stołu Griffindoru. Chciała już usiąść kiedy koło niej znalazł się Ron. „idealnie. Tak właśnie sobie to zaplanowałam. No dalej Ron podejdź jeszcze bliżej i zacznij robić awanturę”. Tak właśnie słyszymy myśli Ginny. I jej rozmyślania się sprawdziły. Ron szedł cały czerwony aby zrobić awanturę Ginny o to, że zadaje się z Zabinnim.
-Co to miało znaczyć?- zaczął od razu Ron.
-A co masz na myśli?-Ginny postanowiła udawać słodką idiotkę
-To, że teraz i ty zadajesz się z tym brudnym śmierciożercą!!!
-Ron a skąd ten pomysł, że on chciał być sługusem Voldemorta?
-Bo tam służył i był wysoko postawiony!!!
-Aha…
-Co Aha?!? Co ty masz na myśli Ginny?
-To że z ciebie idiota, ale nie chciałam tego mówić na głos.
-Ginerwo przestań zadawać się z tymi zdrajcami oni mącą Ci w głowie!
-Masz jakiś problem Weasley?-wtrącił się Zabini, który postępował według planu i podszedł w odpowiednim monecie.
-Tak ty jesteś problemem Ginny!-krzyknął Ron.
- To nawet dobrze, bo z problemami trzeba się przespać.
-Odpieprz się od mojej siostry!
-A ją pytałeś o zdanie, że podejmujesz takie decyzje?
-Nie ona jeszcze nie wie co jest dobre, a co złe.
-Dość Ron nie chcę już tego słuchać. Już Ci raz powiedziałam, że nie chce Cię za brata!- Ginny była doskonałą aktorką, zresztą Diabeł też wiec nie mieli większego problemu z ich planem.
-Nie odzywaj się Ginny nie rozmawiam teraz z tobą!
-Ale z moim Chłopakiem wiec zamknij jadaczkę Ron!!!!- to zdanie usłyszał chyba cały Hogwart. Ron wściekły chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie było mu to dane, ponieważ Ryża wskoczyła na plecy Diabłowi a on uciekł z Wielkiej Sali na dach wieży Astronomicznej, aby nikt ich nie znalazł.
60 lat później
- I tak właśnie zdobyłem waszą babcie dzieciaki-Blaise bardzo dobrze opowiadał stare historie
-A jak przedstawiłeś babcie swojej mamie?- zapytał mały chłopiec, który do złudzenia przypominał Blaisa, poza oczywiście oczami, które odziedziczył po babci.
-A to bardzo zabawna historia. Bo jak ją przyprowadziłem do domu to mama niczego się nie spodziewała i otworzyła nam drzwi w pidżamie w słoniki. Nie mogliśmy się z Ginny opanować i wybuchliśmy śmiechem, wtedy dopiero moja mama zorientowała się jak wygląda.
-A jak zareagowali przyjaciele na wieść o waszym związku?-tym razem pytanie zadała ruda dziewczynka.
-Draco i Hermiona ogłosili remis w swoim zakładzie, ale bardzo się cieszyli. Rodzice Gin bardzo się cieszyli, że znalazła szczęście, wiec siłą rzeczy Ron po pewnym czasie się też przyzwyczaił. A reszcie było to obojętne z kim się zwiąże więc się cieszyli.
-A dziadku….
-Koniec dzieci tych opowieści czas spać!- do pokoju weszła Ginny.
-Ale babciu…
-Jutro też jest dzień. Też będziecie mogli posłuchać jak opowiadam. A teraz babcia ma racje idźcie do łóżek.
-Dobrze. Dobranoc!
-Dobranoc dzieci!- odpowiedziała Ginny, która jak za każdym razem gdy pojawiała się w pobliżu Diabła została obdarowana całusem.-Mam nadzieje, że nie opowiedziałeś im o tym jak z Draco upiliście się i podczas naszego wieczoru panieńskiego postanowiliście, że musimy obejrzeć striptiz w waszym wykonaniu?
-Nie. Jeszcze nie. Na tą opowieść muszą jeszcze dorosnąć.
-No to dobrze że tak uważasz.
-Kocham Cię Ginny
-Ja ciebie też Blaise.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tym razem wszystko autorstwa Vati.
Ja tam tylko błędy poprawiam
Mamy nadzieję, że jest to miła odmiana od Dramione.
Prosimy o komentarze!
Sooo sweeet :P ale powtórzenia powtórzenia powtórzenia... Bo tak pozatym to słodkie... no i w końcu nie czytam "urodziło im się dziecko" tylko "ale babciu..." i za to plus ale Ryża, Ruda, Ginny, panna Weasley Ginevra, najmłodsza Weasley itd. żeby nie czytać non stop Ryża-Ruda :P
OdpowiedzUsuń